Weganizm w ciąży, czyli rozmowa z wegańską mamą – wywiad z Veganama

Dzisiaj przychodzę do Was z zupełnie czymś nowym i być może dla niektórych z Was niespodziewanym. Przyznaję, że sama jestem bardzo podekscytowana dzisiejszym wpisem i mam nadzieję, że będzie on dla części z Was bardzo przydatny.

Wśród moich czytelników są kobiety, które chcą przejść na weganizm, ale są lub właśnie planują ciążę oraz matki karmiące. Ta sytuacja powstrzymuje je przed jakimikolwiek radykalnymi zmianami żywieniowymi, bo jak wiadomo to bardzo wyjątkowy czas, podczas którego odpowiadamy nie tylko za siebie. Tak naprawdę przede wszystkim odpowiadamy za swoje dziecko.

Od jakiegoś czasu dostaję różne zapytania od świeżo upieczonych mam, w jaki sposób odpowiedzialnie w tym okresie zmienić dietę na roślinną i czy oby na pewno jest to bezpieczne dla dziecka.  Przyznaję, że bardzo trudno odpowiedzieć mi na te pytania, ponieważ ja nie mam dzieci i w najbliższym czasie nie planuję ciąży.

Chciałam jednak bardzo pomóc znaleźć odpowiedzi na te pytania i wyjść na przeciw kobietom w podobnej sytuacji. Sama kiedyś też będę potrzebowałam na ten temat dowiedzieć się czegoś więcej. I tak właśnie wpadłam na pomysł, by zapytać o to wszystko eksperta oraz kogoś, kto sam przeszedł przez tę drogę. W ten o to sposób na blogu pojawią się dwa wywiady związane z dietą wegańską w czasie ciąży i karmienia piersią.

Dzisiaj wywiad z jedną z moich ulubionych blogerek Veganamą. Z Martą Mytych poznałyśmy się pod koniec 2015 roku. Mogę śmiało powiedzieć, że polubiłyśmy się od pierwszego blogowego wejrzenia. Kiedy w grudniu okazało się, że obie jesteśmy w tym samym czasie w Polsce było pewne, że musimy się spotkać na żywo! Marta jest jedyną polską wegańską mamą, jaką znam, która bloguje o tym jak to jest być weganką w ciąży oraz jak wychowywać dzieci zgodnie ze swoją filozofią żywieniową. Ale bloguje nie tylko o tym, a jej wielką pasją jest fotografia. Przepiękne zdjęcia jej autorstwa również możecie znaleźć na jej blogu. Jako mama dwóch małych córeczek – Matyldy (2 lata) oraz Liliany (7 miesięcy) podchodzi do tematu bardzo odpowiedzialnie i rzetelnie.

Gdyby się okazało, że jestem w ciąży to z pewnością Marta byłaby pierwszą osobą, do której zadzwoniłabym zapytać, co teraz jeść!

Zobaczcie, o co zapytałam Veganamę.

Marta, kiedy zdecydowałaś się przejść na weganizm i co Cię do tego skłoniło?

M.M. Zdecydowałam się przejść na weganizm po urodzeniu starszej córki Matyldy, czyli ponad 2 lata temu. Najpierw przeszłam na wegetarianizm. W ciąży już odczuwałam ogromną niechęć do mięsa, kolejne zmiany przychodziły na przestrzeni kilku miesięcy i tak zostało do dziś. Moje przejście na weganizm to nie była decyzja podjęta w 5 min. Nie było to związane z tym, że ten rodzaj odżywiania staje się, co raz popularniejszy. Nie chciałam nikomu zaimponować. Nie była to też kolejna dieta odchudzająca.

Czy nie obawiałaś się jeść wegańsko będąc w ciąży? Wielu lekarzy nie zaleca zmiany diety w tym okresie. Często wręcz sugerują, by jeść mięso lub przejść na wegetarianizm.

M.M. Nie obawiałam się jeść wegańsko w ciąży, gdyż byłam pod opieką specjalisty, który dokładnie rozpisał mi dietę, tak aby ani dziecku, ani mi nic nie brakowało. W pierwszej ciąży jadłam praktycznie wszystko, poza mięsem, które tak ochoczo zalecali mi lekarze na anemię, jaką miałam całą ciążę. To nie pomagało, więc po pewnym czasie zrezygnowałam. W drugiej ciąży byłam już na diecie wegańskiej w 100% i czułam się z tym znacznie lepiej. Zresztą wyniki badań to potwierdzały.

Czy Twoim zdaniem lepiej jest poczekać ze zmianą diety na wegańską aż urodzi się dziecko i/lub zakończy karmienie piersią?

M.M. Uważam, że nie trzeba czekać, ale pod warunkiem, że dieta jest rozpisana przez wykwalifikowanego dietetyka i na prawdę stosujemy się do zaleceń specjalisty. Najlepszym przykładem jest porównanie moich obydwu ciąż. W pierwszej jadłam wszystko, lekarz mówił, że moja dieta jest odpowiednia. “Jedź więcej mięsa, szpinaku i będzie dobrze”. Później musiałam brać suplement żelaza, byłam zmęczona i osłabiona. Lekarz mówił, że to standard. W drugiej ciąży jadłam wegańsko, wyniki miałam bardzo dobre całą ciążę, czułam się świetnie, dziecko urodziło się super zdrowe i silne. Podczas karmienia również odżywiałam i odżywiam się wegańsko, jednak po konsultacji z wegańskim dietetykiem, który rozpisał mi, co i jak. Myślę, że tak jest najlepiej, ponieważ mimo wiedzy, jaką posiadam, zawsze coś mogę przeoczyć, zapomnieć, a jak mam rozpisane wszystkie grupy pokarmowe i suplementy, jest mi łatwiej zaplanować posiłki.

Jak długo karmiłaś piersią pierwszą córkę i jak długo planujesz karmić drugą?

M.M. Starszą córkę karmiłam 11 miesięcy, a drugą na razie karmię 7 miesiąc. Moim założeniem był 1 rok karmienia, jednak Matylda w pewnym momencie przestała wykazywać chęć na pierś, więc nie zmuszałam jej i zakończyłyśmy karmienie.

Czy karmiłaś Matyldę / Lilii innym mlekiem niż swoim? Jeśli tak to czy mogłabyś jakieś polecić?

M.M. Matyldy nie karmiłam żadną mieszanką, bo nie było takiej potrzeby. Jednak przy Lili podczas poważnego kryzysu laktacyjnego sięgnęliśmy po formułę na receptę dla dzieci z alergią na mleko krowie, ze względu na nacisk lekarzy. To dość długa historia, którą może niebawem opiszę na blogu, kiedy opadną emocje. W każdym razie dostępne są różnego rodzaju mieszanki oparte na bazie soi np. Humana, Bebilon, Enfamil. Wiem, że w Polsce dostępne są bez problemu, w innych krajach bywa różnie i opinie o tych mieszankach są podzielone. Od razu dodam, że hydrolizaty białkowe, które są przepisywane na receptę np. Alterra, czy Nutramigen, nie są wegańskie, gdyż zawierają hydrolizat kazeiny. Podkreślam to, bo niektórzy lekarze, potrafią przekonywać rodziców, że jest to produkt wegański. Sojowe mieszanki również mogą być niewegańskie, ze względu na pochodzenie witaminy D3, którą fortyfikowane jest mleko modyfikowane (z lanoliny).

Jakie były Twoje wyniki badań krwi w ciąży? Czy miałaś jakieś niedobory? Jeśli tak to jak starałaś się je wyeliminować?

M.M. W pierwszej ciąży miałam anemię i to poważną, jednak nie miałam totalnie wiedzy i posiłkowałam się poradami lekarza, który prowadził moją ciążę. To nie pomagało, więc musiałam wspomagać się suplementacją. W drugiej ciąży miałam bardzo dobre wyniki, stosowałam się do diety rozpisywanej w każdym trymestrze ciąży przez wegańskiego dietetyka i przeszłam ciążę bez komplikacji.

Czy obawiałaś się u siebie niedoborów żelaza czy też innych w drugiej ciąży?

M.M. Nie obawiałam się niedoborów, gdyż rozmawiałam o tym niejednokrotnie z dietetykiem. Przy odpowiednio rozpisanej urozmaiconej diecie, uwzględniającej wszystkie grupy pokarmowe, jesteśmy w stanie zapewnić sobie odpowiednią podaż zarówno żelaza jak i wapnia. Na blogu znajdziecie rozpisaną dietę na I i II trymestr  oraz karmienie piersią.

Czy nie obawiasz się niedoborów wapnia u swoich dzieci? Jak temu zapobiegasz?

M.M. Jeżeli chodzi o wapń, to nie, nie boję się o niedobory, gdyż dieta, którą ustalałam z dietetykiem zaspokaja zapotrzebowanie na ten składnik odżywczy. Należy pamiętać, aby dieta dziecka i matki karmiącej była bogata w produkty, które są dobrym źródłem wapnia jak np. tofu, tempeh, rzepa, tahini, sezam, pestki słonecznika,jarmuż, mleka roślinne, migdały, suszone figi, orzechy brazylijskie, brokuły. Należy również pamiętać o witaminie D, której niedobór u kobiety karmiącej powoduje niższe stężenie wapnia w mleku. Witaminę̨ D należy suplementować́ w ilości 1000-2000 IU/dzień́ (najlepiej skonsultować to z dietetykiem, aby dobrał odpowiednią dawkę)

Jak często wykonywałaś badania w ciąży i w czasie karmienia piersią?

M.M. Badania wykonywałam standardowo, gdyż nie miałam niedoborów. Jedynie na prośbę dietetyka prosiłam o sprawdzenie dodatkowo ferrytyny, transferryny, kwasu foliowego, B12 i witaminy D.

Czy będąc w ciąży, czy też w okresie karmienia piersią mówiłaś lekarzom, że jesteś na diecie wegańskiej? Jaka była ich reakcja?

M.M. Tak mówiłam o tym lekarzom. Reakcje były różne. W Szwecji w ciąży nie miałam z tym problemu, położne i lekarze, dopytywali mnie o wiele rzeczy, bo nie mieli doświadczeń z taką dietą, a wiedzieli, że jestem pod opieką dietetyka, więc wiedzieli, że robię to z głową. Jednak ostatnio miałam nieprzyjemną sytuację z pediatrą.

Czy spotkał Cię jakieś przykre sytuacje lub komentarze odnośnie tego, że jesteś weganką w czasie ciąży czy karmienia oraz, że Twoje dzieci również odżywiają się wegańsko? Jak rodzić sobie z takimi negatywnymi komentarzami?

M.M. Z przykrymi komentarzami spotykam się do dzisiaj, ale reaguje na nie o wiele lepiej niż na początku. Wiele osób nie rozumie diety wegańskiej. Nie wie, że taki sposób odżywiania jest rekomendowany przez Amerykańskie Stowarzyszenie Dietetyczne. Ich oficjalne stanowisko brzmi, że odpowiednio zaplanowane diety roślinne są zdrowe, spełniają zapotrzebowanie żywieniowe dla wszystkich grup osób, uwzględniając przy tym także okresy niemowlęctwa, kobiety ciężarne i karmiące. 

Myślę, że negatywne komentarze wiążą się z niewiedzą i nie należy reagować na nie agresją, tylko wytłumaczyć, na czym ta dieta polega. Czasem jednak lepiej odpuścić, bo niektóre osoby nie dopuszczają do siebie najmocniejszych argumentów. Co polecam mamom i ich rodzinom, to EDUKACJA na temat żywienia siebie i dzieci w tym wyjątkowym okresie. Weganizm jest coraz bardziej popularny, jest wiele książek na ten temat, wartościowych artykułów, badań. Na tym powinno się opierać naszą wiedzę, co nam pomoże w późniejszych dyskusjach z zatroskanymi o nasze zdrowie ludźmi.

Czy weganki z dłuższym stażem nie mają obiekcji, co do swojej diety w czasie ciąży? Czy mają większą wiedzę na temat tego, co jeść i jak jeść by dziecko było zdrowe?

M.M. Myślę, że doświadczenie gra istotną rolę. Po pewnym czasie nabywamy wiedzę, swobodniej poruszamy się po wegańskiej kuchni, niż na początku swojej drogi. Widzimy jak przebiega ciąża, jak rozwijają się nasze dzieci. Wiemy, że wszystko jest w porządku mimo negatywnych komentarzy otoczenia, dla którego taka dieta jest czymś nieznanym. Wegańskich mam jest coraz więcej, co mnie ogromnie cieszy, bo wiem, że na początku nie jest łatwo. Każda z nas musi w mniejszym lub większym stopniu zderzyć się z krytyką rodziny/służby zdrowia/znajomych, co w okresie hormonalnej burzy ciążowej/po porodowej bywa trudne. Ale gra jest warta świeczki.

Twój mąż Arek nie jest weganinem, choć wiem, że teraz je głównie wegańsko. Jak wyglądały Wasze początki? Czy Arek nie sprzeciwiał się rewolucjom kulinarnym w Waszym domu i temu, że dzieci nie będą jadły mięsa? Kobiety często z tego powodu obawiają się zmiany diety.

M.M. Mój mąż nie jest weganinem, ale myślę, że to kwestia czasu, gdyż produktów odzwierzęcych je na prawdę znikome ilości. Do wszystkich swoich wyborów żywieniowych doszedł sam, nie napierałam na niego, więc to nie jest tak, że żyjąc z weganinem/weganką pod jednym dachem nie da się tego pogodzić. Jednak on obserwując mnie, moje samopoczucie i nastawienie do świata, zaczął próbować moich potraw, na początku dodając do tego produkty odzwierzęce. Jednak po dłuższym czasie sam zaczął gotować wegańsko i tak wprawił się w tej kuchni, że już nie raz zaskoczył mnie ciekawymi połączeniami smakowymi. Arek nie sprzeciwiał się temu, że dzieci nie będą jadły mięsa, gdyż wiedział, że składniki pokarmowe, które znajdują się z w mięsie, można spokojnie zastąpić produktami roślinnymi i suplementacją (B12).

Jak reaguje Twoja najbliższa rodzina (dziadkowie, wujkowie, ciocie) na to, że Twoje dzieci jedzą wegańsko? Czy próbują podsuwać dziewczynkom jakieś niewegańskie rzeczy do spróbowania?

M.M. Na początku był szok. Czy ja na pewno wiem, co robię, czy dostarczę sobie i dziecku odpowiednich składników. Wiem, że uspokajało ich to, że byłam pod opieką dietetyka, robiłam badania, dokształcałam się. Z czasem przywykli, ale od czasu do czasu usłyszę jakiś złośliwy komentarz. Jednak zupełnie mnie to nie rusza, bo i ja i oni widzimy, że dzieci są zdrowe, nie chorują i mają się dobrze.

Co poleciłabyś na takie zachowanie? Czy pozwalać rodzinie na takie zachowanie i dzieciom na próbowanie niewegańskich produktów? Jeśli nie to jak radzić sobie z takimi sytuacjami?

M.M. Moja rodzina jest już przeze mnie wyedukowana, czego nie dawać dzieciom, ale zdarza się, że dostaną coś, co czego nie powinny. Ale nie robię z tego powodu awantur, tylko staram się wytłumaczyć, żeby więcej tego nie robić. Przecież nie o to chodzi, aby wujek/babcia dawali po cichu dzieciom batoniki albo kawałek mięska. Moim zdaniem najważniejsza jest wiedza i edukacja oraz przekazywanie jej dalej. Czemu nie chcesz, aby Twoje dziecko dostało batona? Tłumaczysz, co jest w tym batonie, czemu nie jest od dobry dla tak małego organizmu, jakie może mieć konsekwencje, kiedy dziecko przyzwyczai się do takich smaków i będzie je chciało jeść częściej niż tylko w trakcie odwiedzin rodzinnych.

Czy polecasz jakieś książki/blogi/filmy dla przyszłych mam weganek? Skąd czerpać takie informacje?

M.M. Sama nie znalazłam wielu informacji na polskich blogach, więc postanowiłam, założyć swoje miejsce, gdzie dzielę się z Wami moimi doświadczeniami z wegańską ciążą, laktacją i żywieniem dzieci. Znalazłam jednak trochę blogów angielskojęzycznych.

Poza tym polecam stronę Roślinny Dietetyk i grupę na Facebooku „Wegańska Ciąża i Laktacja” prowadzoną przez Iwonę Kibil. Dodatkowo kopalnią wiedzy jest Fundacja “Wiemy co jemy”. Polecam konsultację z Magłorzatą Desmond. Niestety nie miałam okazji się z nią spotkać osobiście, ale uczestniczyłam w jej wykładach i gorąco polecam.

Gdzie kobiety będące w ciąży lub w okresie karmienia, które chcą przejść na weganizm mogą zasięgnąć porady? Jak znaleźć takie osoby i czy  uważasz, że warto się z nimi skonsultować?

M.M. Uważam, że z takimi osobami POWINNO się skonsultować. Szczególnie, jeżeli jesteśmy w ciąży/karmimy piersią i nie mamy wiedzy na temat komponowania zbilansowanych jadłospisów. Wegańskie produkty to również frytki, parówki sojowe, dżemy, słodkie bułki. Trzeba wiedzieć, jakie jeść produkty, jakich unikać, jakich suplementów używać w tym wyjątkowym okresie. Do tej pory współpracowałam z Iwoną z Roślinny Dietetyk i Monią Areczuk. Obydwie Panie polecam bardzo gorąco.

Jakiej jednej rady udzieliłabyś kobietom, które chcą przejść na weganizm przed lub w czasie ciąży albo w okresie karmienia piersią?

M.M. EDUKACJA, WIEDZA, ROZMOWA Z WEGAŃSKIM DOŚWIADCZONYM DIETETYKIEM. Nie polecam przechodzenia na taką dietę z dnia na dzień, bez odpowiedniej wiedzy. Myślę, że trzeba dużo się dowiedzieć, zanim podejmie się taką decyzję. U mnie ta zmiana przeszła stopniowo, miałam wsparcie specjalistów, więc niczym sobie ani moim dzieciom nie zaszkodziłam. Polecam kontakt z osobami, które się specjalizują w dietach wegańskich, polecam czytać blogi osób, które ten wyjątkowy czas mają za sobą i mogą posłużyć radą lub wesprzeć dobrym słowem w momencie krytyki otoczenia, (bo taki prędzej czy później nadejdzie). Polecam czytać książki o weganizmie, nie tylko w zakresie ciąży, ale tak ogólnie, aby wiedzieć, na czym to wszystko polega, jak weganizm ma wpływ na nasze zdrowie.

Więcej o tym gdzie szukać informacji na temat weganizmu znajdziecie też w poniższych linkach:

Jak widzicie nie trzeba mieć obaw przed zmianą diety na rośliną. Należy jednak pamiętać, aby podejść do tego z głową i zasięgną porady specjalistów oraz zgłębiać temat na własną rękę. Mam nadzieję, że spodobał się Wam wywiad i że udało nam się z Martą rozwiać część obaw dotyczących tematu „weganizm a ciąża”. Jeśli macie jakieś pytania to piszcie proszę w komentarzach.


Przeczytaj też:


 

Czy obawiałybyście się zmienić dietę w okresie ciąży lub karmienia? A może same jesteście wegańskimi mamami? Jakie były wasze doświadczenia i jakich porad udzieliłybyście kobietom rozważającym zmianę diety w tym okresie na roślinną?

More from Evelina Lesniewska

Produkty, których używasz i nie wiesz, że są testowane na zwierzętach

Kilka tygodni temu rozmawiałam sobie z Magdą z bloga feminine w komentarzach pod jej postem o kosmetykach testowanych na zwierzętach i temat zszedł...
Read More