Ulubieńcy września 2015

Postanowiłam, rozpocząć nowych cykl na blogu. Zaczynając od teraz, co miesiąc podzielę się z Wami moimi ulubieńcami minionego miesiąca.

Co znajdziecie w ulubieńcach?

Wszystko to, co jadłam, piłam, używałam, oglądałam, słuchałam, nosiłam, czytałam. Jednym słowem wszystko to, co bardzo mi się spodobało i uważam za godne polecenia :). Z pewnością nie zabraknie wegańskich kosmetyków i smakołyków. Mam nadzieję, że seria Wam się spodoba.

Film – Man From U.N.C.L.E

Najnowszy film Guya Ritchie nakręcony jest na podstawie serialu emitowanego w USA w latach 60 ubiegłego wieku. Film jest F.A.N.T.A.S.T.Y.C.Z.N.Y. Jeśli nie mieliście okazji widzieć koniecznie obejrzyjcie. Film jest zabawny, utrzymany w typowym, dla reżysera tonie, choć niektóre sceny momentami przypominały klimaty Tarantino. Świetni (przystojni) aktorzy i piękne aktorki ;). To naprawdę dobre kino szpiegowskie z akcją, humorem, ironią i gentelmeńskim wdziękiem. Mam nadzieję, że na jednej części się nie skończy i liczę na więcej :)

Wegetariańskie kiełbaski Lindy McCartney

Nie jestem fanem tych wszystkich mięsnych zamienników. Przede wszystkim, dlatego, że pełno w nich paskudnych dodatków, co zalicza je do śmieciowego jedzenia, są drogie i przypominają w smaku coś, czego świadomie nie chcę jeść. Nigdy wcześniej nie jadłam żadnych takich zamienników w stylu wegańskie kiełbaski, sojowe parówki, czy inne kurczako podobne produkty. Tym jednak dałam szansę, przede wszystkim za nazwę (Linda McCartney – tak, to żona tego Paula od The Beatles i matka Stelli, tej od nieskórzanych pięknych torebek i kilku kolekcji dla Addidasa). Zapragnęłam też zjeść English Breakfast, które kiedyś uwielbiałam, ale kiedy zostaje Ci na talerzu tost z fasolką, pomidorem i pieczarką to przestaje już być tak ekscytująco. Pierwsze kęsy były dziwne. Do złudzenia przypominają angielskie kiełbaski. Przyznaję, że na początku było mi bardzo dziwnie je jeść, ale w końcu mi zasmakowały. Teraz, kiedy najdzie mnie ochota na angielskie śniadanie z pewnością znów chętnie po nie sięgnę.

Kalosze Joules

Jesień bez kaloszy to jesień… stracona. Uwielbiam nosić kalosze, również latem. Krótkie szorty czy sukienka w duecie z fajnymi wellingtonami to mój ulubiony zestaw. Pogoda w Anglii nie zawiodła. Miałam okazję nosić je we wrześniu kilka razy. Zresztą sprawdzają się super nie tylko na deszcz. Są również idealne na spacer po plaży, czy lesie. Choć marzyłam o Hunterach zdecydowałam się na te z firmy Jules. Czarno-żółte z pszczółkami. Dlaczego akurat te? Bo 5% ze sprzedaży idzie na ochronę lokalnych pszczół, no i były w dobrej cenie ;)

Figi

Nie wiem czy wrzesień to sezon na nie, ale było ich sporo we wrześniu. Szczególnie dobre były te z M&S. Wcześniej nie za bardzo je jadłam, ponieważ często dostawałam uczulenie. Tutaj jednak nie mam z tym problemu, więc może są sprzedawane w nieco lepszym stanie niż te w Polsce. Opakowanie 6 sztuk można było kupić w promocji 3 za £6 lub, więc aż żal było nie kupić. Były pyszne, soczyste i idealne do owsianki i sałatki. Mniam! Więcej o figach pisałam ostatnio tutaj.

Aerial Yoga

Zajęcia z aerial yoga zaczęłam już w lipcu, ale w sierpniu miałam dwa tygodnie przerwy. Wznowiłam je we wrześniu, a lądują na liście ulubieńców, ponieważ przypomniałam sobie, jakie są super fajne i jak dużo śmiechu i dobrej zabawy dają. Aerial yoga zwana też flying yoga (czyli latającą jogą) lub antygravity yoga, to zajęcia, na których wykorzystuje się materiałowe hamaki przywieszone do sufitu. Przy ich pomocy wykonuje się różne pozy, które łączą w sobie fitness, akrobatykę, niektóre asany z tradycyjnej jogi oraz elementy tańca. Jeśli tradycyjna yoga jest dla was zbyt spokojna i nudna to aerial yoga z pewnością Wam się spodoba. Ja po tych zajęciach wychodzę nieźle zgrzana. Efekty wzmocnienia mięśni widać zaskakująco szybko. Już po trzech – czterech zajęciach będziecie w stanie na spokojnie wykonać ćwiczenia, które na początku były dla Was bardzo trudne lub wręcz niemożliwe do wykonania. Fajnie jest poczuć się oderwanym od ziemi i równie fajnie polatać, czy powisieć trochę do góry nogami ;)

Peeling i maska do twarzy 2 w 1 ryż z ogórkiem Awa Eco Gardens

Ten produkt kupiłam w czerwcu, kiedy byłam w Polsce na wakacjach jednak czekał na swoją kolej,  aż skończę peeling z Ziaji. Peeling jest bardzo delikatny, chociaż drobinki w nim zawarte są dość grube jednak nie ma ich za wiele. Podoba mi się opcja dwa w jednym. Po zmyciu buzia jest bardzo odświeżona i nawilżona. Pozostawia bardzo miłe uczucie. No i jest to produkt polski i na dodatek organiczny, a tych w Polsce wciąż niewiele. Można go dostać w Rossmannie.

Żel pod prysznic czarna róża Tołpa

Pachnie obłędnie! Generalnie bardzo lubię kosmetyki Tołpy. Są polskie, zawierają dużo naturalnych składników i nietestowane na zwierzętach, czyli 3 x win :) Żel jest delikatny, jak już pisałam pachnie cudownie, nie wysusza i nie zostawia jakiegoś paskudnego filtra na ciele. Niestety miałam tylko małe opakowanie, które przyszło w paczce z Polski. W grudniu na pewno zrobię sobie zapas.

Woda różano lawendowa Lush

Wcześniej używałam organicznej wody różanej, która też była świetna. We wrześniu jednak zdecydowałam się na tę z firmy Lush. Jest jej więcej za mniej i działa rewelacyjnie. Świetnie odświeża i nawilża delikatną skórę twarzy. Uwielbiam spryskać nią buzię rano po przebudzeniu i wieczorem po demakijażu. Czasami zdarza mi się użyć jej też w ciągu dnia, kiedy czuję, że skóra jest nieco zmęczona i trochę bardziej przesuszona niż zwykle.

Pierścionki Orelia London (Topshop)

Jeśli chodzi o biżuterię to raczej preferuję minimalizm. Zdecydowanie nie jest ze mnie sroka i nie chodzę obwieszona świecidełkami niczym cyganka. Najbardziej lubię bransoletki i pierścionki. Przy czym te drugie, albo noszę jeden duży, albo kilka cieniusieńkich. I właśnie takie delikatne udało mi się dostać w Top Shopie. Staram się nie kupować biżuterii w takich miejscach, bo niestety materiał, z którego jest wykonana jest marnej jakości i szybko schodzi z niej kolor. Te jednak są pozłacane, więc mam nadzieję, że wytrzymają nieco dłużej, a woda z mydłem jest im nie groźna. Jak na razie trzymają się świetnie.

Jeśli macie jakiś pytania odnośnie moich ulubieńców piszcie śmiało w komentarzach. Dajcie znać czy coś Wam szczególnie przypadło do gusty w minionym miesiącu.

.

More from Evelina Lesniewska

Pomysły na świąteczne prezenty

Do świąt Bożego Narodzenia zostało już niewiele czasu. Gorączkę tej atmosfery odczuwamy coraz bardziej....
Read More