Projekt Półmaraton: tydzień #5 – 6

Po bardzo długiej przerwie spowodowanej kontuzją prawego ramienia, o której pisałam Wam w tygodniu #2 Projektu Półmaraton wracam do ćwiczeń i kontynuacji blogowej serii.

Nie poddałam się i nie zniechęciłam do treningów. Dziś przeczytacie łączony tydzień piąty i szósty, a to dlatego, że treningi wznowiłam już pod koniec tygodnia #5. Nie wyrobiłam się jednak czasowo by wszystko wam opisać. Dzisiejszy post będzie też miał nieco inną formę niż poprzednie, ale postaram się opisać wszystko szczegółowo.

ZAPISKI Z DZIENNIKA

TYDZIEŃ #5

W tym tygodniu jeszcze sporo odpoczywałam zgodnie z zaleceniami mojego GP (angielski lekarz rodzinny). W pracy miałam skrócone godziny i dopiero pod koniec tygodnia zaczęłam je wydłużać. Miło było kończyć pracę codziennie o 15:00 i cieszyć się słonecznymi dniami. Bardzo pomogły mi delikatne ćwiczenia na bark zalecone przez fizjoterapeutę i lekarza. Wciąż uważam by nic nie dźwigać na prawej ręce i nawet drzwi w pracy, które są wielkie i ciężkie otwieram sobie lewą ręką.

SOBOTA 16.07

Wybrałam się na pierwsze zajęcia z boot camp. Tak naprawdę to było moje drugie zajęcia, bo na pierwszych ponadrywałam mięśnie :D

Muszę powiedzieć, że atmosfera i trenerzy tego miejsca są niesamowici. Wszyscy są bardzo sympatyczni i pomocni. Okazują niesłychanie dużo wsparcia. Trener, który się nami opiekuję przez cały czas do mnie dzwoni,  pisze i dopytuje jak się czuję i czy może mi jakoś pomóc? Wskazywał mi kilka ćwiczeń na dolną część ciała, które mogę wykonywać, zanim wznowię treningi. Do tego wszystkiego mamy zamkniętą grupę na FB, na której możemy również wrzucać swoje zapytania i znajdziemy tam sporo motywacji. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z takim zaangażowaniem trenerów. Widać, że im naprawdę zależy, aby uczestnicy osiągnęli sukces. Na stronie Boot Camp’u dostępne są trzy miesięczne jadłospisy z listą zakupów — dieta Paleo, wegetariańska oraz „healthy living”. Wystarczy wpisać swoje wymiary, ile planujemy schudnąć, jak często ćwiczyć i na tej podstawie zostaje wyliczone dzienne zapotrzebowanie kaloryczne. Kiedy już je mamy wystarczy kliknąć wybraną przez nas dietę i ściągnąć na swój komputer.

Niestety nie ma do wyboru opcji wegańskiej, ale trenerzy są dla mnie wyrozumiali, choć, kilku z nich, kiedy pierwszy raz usłyszało, że jestem weganką zrobili wielkie oczy i z niedowierzaniem powtórzyli „VEGAN”?! Miny mieli jakbym im  co najmniej powiedziała, że jestem kosmitką haha. Bardzo mnie to rozśmieszyło! Szkoda, że nie widzieliście tych reakcji. To, co mnie natomiast bardzo zaskoczyło to to, że mój trener wysłał mi ostatnio dwa obszerne maile dotyczące właśnie weganizmu i porad, co jeść przy intensywnych ćwiczeniach. Bardzo pozytywnie mnie tym zaskoczył. Wiecie, w końcu nie musiał, a jednak zainteresował się i poświęcił czas na szukanie czegoś przydatnego.

Projekt półmaraton tydzień #4-5 biegi

Wracając jednak do mojego pierwszego treningu to poszczęściło mi się tego dnia,  bo w zasadzie miałam trening personalny. Wybrałam się na wczesno poranne zajęcia i okazało się, że oprócz mnie nikt inny się nie zjawił na tę godzinę. Trening był ciężki. Naprawdę dostałam mocno w kość, choć nie wykonywałam żadnych ćwiczeń obciążających mój bark. Po raz pierwszy ćwiczyłam z linami. Polega to na tym, że grube ciężkie liny (mi przypominają te żeglarskie) przymocowane są nisko do ściany. Ćwiczący staje w przysiadzie i porusza nimi góra dół tak, że powstają fale. Tutaj możecie zobaczyć jak to mniej więcej wygląda :) Strasznie ciężkie te liny, ale ćwiczenie bardzo mi się spodobało. Tego dnia sporo robiliśmy ćwiczeń związanych ze skokami i podskokami. Do tego krótkie sprinty. Kilka razy z wysiłku zrobiło mi się niedobrze i cieszyłam się, że nie zjadłam śniadania. Miałam dużo momentów, kiedy totalnie nie mogłam złapać oddechu i z dwa razy z tego wszystkiego kręciło mi się w głowie. Wtedy żałowałam, że jednak nic nie zjadłam haha. Ogólnie było bardzo ciężko, ale też bardzo fajnie. Tego dnia ucięłam sobie naprawdę mocną drzemkę.

TYDZIEŃ #6

PONIEDZIAŁEK 18.07

Pierwszy raz po 3 tygodniach wybrałam się na krótką przebieżkę,  by zobaczyć czy już mogę wrócić do biegania. Okazało się, że mogę :) Zrobiłam zaledwie 4,25km i czułam się wyśmienicie. Po południu wybrałam się jeszcze na ćwiczenia boot camp. Kolejny ostry trening. Choć było ciężko to dużo łatwiej było mi złapać oddech. Ćwiczyliśmy po 4 osoby w 3 różnych stacjach. Matt (nasz trener i mój opiekun) dał nam taki wycisk, że przez następne 3 dni ledwo wchodziłam po schodach. Ale było BOSKO!

WTOREK 19.07

To dzień odpoczynku i regenerowania sił. Rozciąganie i rolowanie jest bolesne, ale pomagają. Świetnie sprawdza mi się Magnesium Malate (jabłczan magnezu), który łykam po takich intensywnych ćwiczeniach 3 x dziennie oraz suplement z arniki, który dostałam od mojego naturopaty. Arnika to roślina, która łagodzi bóle, zmniejsza obrzęki, likwiduje siniaki i pomaga w regeneracji organizmu. Poza działaniem przeciwzapalnym, usprawnia krążenie i uszczelnia naczynia krwionośne. Ekstrakt z arniki ma też właściwości rozgrzewające i przeciwbólowe oraz wspomaga regenerację uszkodzonych tkanek. Dobrze jest używać preparatów zawierających wyciąg z tej rośliny przy traumach zarówno psychicznych jak i fizycznych. Fizyczne traumy dla naszego organizmu to właśnie kontuzje, operacje czy bardzo intensywne ćwiczenia.

ŚRODA 20.07

Pomimo mega zakwasów głównie w pośladkach i udach zdecydowałam się na bieganie. Miałam obawy czy powinnam, ale tak bardzo chciałam iść pobiegać, że zdecydowałam się na spokojny truchcik. Biegało się super! Po powrocie porządnie rozmasowałam mięśnie rollerem i następnego dnia było już o wiele wiele lepiej.

CZWARTEK 21.07

Znów wybrałam się na boot camp. Tego dnia ćwiczenia były dużo bardziej wzmacniające, co wcale nie oznacza, że lżejsze :). Niesamowite jest to jak szybko organizm się adaptuje do wysiłku. Po zajęciach czułam się tak świetnie i miałam tyle energii, że aż poszłam pobiegać i zrobiłam 4.65km.

Projekt Pólmaraton tydzien 5-6

PIĄTEK, SOBOTA, NIEDZIELA (22 – 24.07)

Planowałam zrobić jeszcze trening w piątek rano, ale niestety już nie wyrobiłam się czasowo. Po południu pojechałam do Cambridge w odwiedziny do A Dreamer’s Life i tam spędziłam cały weekend. Postawiłam na relaks i regenerację. Wyborowe towarzystwo, długie rozmowy i pyszne jedzenie, pikniki na kocyku, lawendowe pole i przejażdżki rowerowe sprawiły, że nabrałam dużo sił na kolejny tydzień. Pogadałam sobie też z Arkiem nieco o bieganiu i udzielił mi kilku cennych wskazówek. Jeśli nie wiecie to Arek biegnie w październiku Poznań Maraton. Jego celem jest złamać 3h. Swoje przygotowania pokazuje w cotygodniowych vlogach, które możecie oglądać tutaj. Koniecznie zasubskrybujcie jego konał i zostawcie lajka. Wiem, że to go jeszcze bardziej zmotywuje. Jestem pod ogromnym wrażeniem jego determinacji, siły i prędkości. Arek biega niczym błyskawica!


Niesamowicie cieszę się, że wróciłam do treningów. Sprawiają mi one mnóstwo radości. Co prawda waga nie za bardzo spada, ale widzę, że wzmacnia się moja wytrzymałość, co jest dla mnie szalenie istotne. W końcu pomoże mi to nie tylko w przebiegnięciu półmaratonu. Lato sprzyja aktywności fizycznej. Warto wyrobić sobie nowe nawyki już teraz. Na jesieni, kiedy przyjda chłodniejsze dni z pewnością nie będziemy mieć tyle motywacji i ochoty na ćwiczenia. Jeśli wpadniemy w rytm już teraz to łatwiej będzie nam kontynuować aktywność fizyczną w późniejszym czasie.

Swoją drogą ciekawa jestem jak to wygląda u Was? Czy ćwiczycie więcej w okresie wakacji? A może Wy też przygotowujecie się do jakichś zawodów biegowych? Napiszcie koniecznie w komentarzach :)

 

More from Evelina Lesniewska

Jaki blender wybrać do twardych warzyw, orzechów, nasion i mielenia mąki?

Po recenzji blendera G21 Smart Smoothie Vitality bardzo często w mailach, komentarzach i wiadomościach prywatnych...
Read More