Naturalny demakijaż

Dobry makijaż przy użyciu jeszcze lepszych kosmetyków to jedno, ale demakijaż jest jeszcze ważniejszy. To zdecydowanie OBOWIĄZKOWY element codziennej toalety. Nie wyobrażam sobie nie zmyć makijażu po całym dniu. Na koniec dnia moje oczy są już bardzo zmęczone od noszenia cieni i maskary. Cera jest ziemista i mocno przetłuszczona. Na szczęście już nie. Przeczytaj tutaj jak zwalczyłam problemy trądzikowe.

Zmycie tych wszystkich warstw przynosi mi niesamowitą ulgę. Nigdy nie odpuszczam sobie demakijażu choćbym nie wiem jak była zmęczona. Jest już to tak mocno zakorzenione w mojej świadomości, że bywały noce kiedy mało świadomie wracałam po imprezie do domu, ale ZAWSZE naprawdę zawsze zmywałam makijaż. Kto choć raz zasnął z pomalowanymi oczami, ten zna to koszmarne uczucie następnego dnia po przebudzeniu i wie jak tragicznie wygląda się przez cały następny dzień. Jeśli miałabym komuś dać jedną radę odnośnie pielęgnacji cery to z pewnością powiedziałabym – „Dobrze zmywaj makijaż”!

Przez 18 lat przetestowałam całkiem pokaźną liczbę kosmetyków do demakijażu. W zestawieniu tym znalazły się kosmetyki bardzo tanie i bardzo drogie. Próbowałam wszystkiego: mleczka, płyny, płyny micelarne, chusteczki. Dosyć szybko pokapowałam się, że te najdroższe wcale nie są najlepsze. Przez lata używałam różowego mleczka go demakijażu Garnier. Można go kupić praktycznie wszędzie za kilkanaście złotych.

Osobiście nie znoszę płynów do demakijażu. Ani te dwufazowe, ani micelarne nie są dla mnie dobre. Dostają się do oczu, szczypią, podrażniają je i na koniec pozostawiają je zaczerwienione. Do tego trzeba dosyć mocno trzeć wacikiem co haczy o rzęsy, a bardzo tego nie lubię.

Większość chusteczek sprawdzała się kiepsko. Znalazłam tylko jedne, tutaj w UK firmy Simple, które naprawdę bardzo dobrze radziły sobie nie tylko z pudrem, ale również z demakijażem oczu. Są delikatne i nie podrażniają jednak jak dla mnie mają mocną wadę –  nie są naturalne.

W grudniu będąc w Polsce na święta kupiłam dwa mleczka firmy Ziaja. Jedno rumiankowe i jedno oliwkowe. Jak na razie zdążyłam użyć tylko to rumiankowe i sprawdziło się nieźle. Cenię tę firmę za to, że nie testują na zwierzętach i mają przystępne ceny. Nie są to najbardziej naturalne kosmetyki na świecie jednak ich skład jest naprawdę przyzwoity. Mleczko jest delikatne i bardzo wydaje. Używam ich codziennie od 3 miesięcy i jeszcze nie zużyłam. Pewnie głównie dlatego, że przerzuciłam się na zupełnie inny produkt. I choć słyszałam już dużo wcześniej, że jest świetny do demakijażu to jakoś nie mogłam przełamać się, by go wypróbować. W końcu postanowiłam. I wiecie co? Jestem zachwycona! Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że to najlepszy kosmetyk do demakijaży, jaki przez te wszystkie lata używałam. Jest niedrogi, wydajny, a do tego ma wszechstronne zastosowanie. Naturalny, organiczny OLEJ KOKOSOWY.

Jak go stosować?

Ja robię to w ten sposób:

1. najpierw zwilżam twarz letnią wodą.


2. Następnie biorę ze słoika olej, tak na dwa palce, i rozsmarowuje w dłoniach. Pod wpływem ciepła olej się rozpuszcza. Nakładam go na całą twarz tak jakbym ją myła. Mocno wsmarowuję w oczy, by rozpuścić maskarę.


3. Oczy przecieram miękką chusteczką higieniczną by zebrać rozmazaną maskarę i znów pocieram ręką z olejem. Czynność powtarzam tak długo, aż oczy są czyste. Zajmuje to krótką chwilę. Nawet wodoodporna kredka i maskara szybko schodzą.


4. Kiedy oczy są już czyste przemywam twarz ściereczką muślinową namoczoną w mocno ciepłej wodzie. Czynność tę powtarzam kilka razy.


5. Na koniec opłukuję twarz zimną wodą i osuszam ręcznikiem.


Zazwyczaj po umyciu buzi musiałam koniecznie zastosować jakiś krem nawilżający. Niestety nie znalazłam żadnego dla mnie odpowiedniego. Każdy z nich to jednak chemia, której nie chcę nakładać na moją i tak, w nie najlepszym stanie cerę. Wszystkie kremy powodowały jak dotąd nowe wypryski i niedoskonałość skóry. Teraz czuję, że po demakijażu skóra oddycha i nie jest niczym obciążona. Po tygodniu widzę ogromną różnicę. Cera jest w dużo lepszej kondycji. Nie zatykają mi się pory i dzięki temu nie mam nowych krostek. Co więcej moje rzęsy i brwi są odżywione i znacznie mocniejsze.

Mam cerę mieszaną i bardzo delikatną. Dla mnie ten sposób sprawdza się Bardzo dobrze. Sam olej nakładany już po umyciu był trochę za ciężki i zapychał mi pory.


Edycja 04.2016

Od tego czasu sporo się zmieniło w pielęgnacji mojej cery. Zobacz te artykuły:


 

Ciekawa jestem czy ktoś z Was też używa oleju kokosowego do demakijażu. Dajcie znać w komentarzach jakie są wasze odczucia po wypróbowaniu tego sposobu.

.

More from Evelina Lesniewska

Jesienna owsianka z żurawiną

Uwielbiam moje smoothies, ale jesienią i zimą, kiedy za oknem mamy niską temperaturę mam ochotę sięgnąć...
Read More