Największe kłamstwa naszej cywilizacji – recenzja

10 Styl pisania

10 Poruszane tematy

10 Zgodność z faktami

10 Jakość zawartych informcji

10 Ogólny przekaz

10

Ostatnio trochę się pochorowałam. Super dziwna sprawa być mega przeziębionym w środku lata! Chyba jeszcze nigdy mi się to nie zdarzyło. Chociaż to obecne lato w Bournemouth jakieś takie mało letnie jest. Temperatura maxymalna to około 25°C i prawie wcale słońca. A może ja tylko jakoś słabo je widzę? Większą część dnia spędzam w biurze, a kiedy przychodzi weekend prawie za każdym razem jest pochmurno lub deszczowo. Jednak w czasie mojego chorowania nie było tego złego, co by nie wyszło na dobre. Miałam okazję nadrobić trochę zaległości w książkach. Już w zeszłym tygodniu pisałam Wam na Facebooku, że czytam właśnie „Największe kłamstwa naszej cywilizacji” Beaty Pawlikowskiej.

WOW, co to jest za książka!

Wciągnęła mnie bez reszty. Napisana lekkim, przyjemny stylem typowym dla autorki. Ale to, co mnie najbardziej urzekło to to, że w czasie jej czytania miałam wrażenie jakby ktoś wyjął wszystkie moje myśli i podejrzenia z głowy i wsadził je do tej książki. Co więcej, odpowiada na jeszcze więcej pytań, które gdzieś tam głębiły mi się w głowie.

Przyznam szczerze, że kiedy się do niej zabierałam nie za bardzo wiedziałam, o czym jest. Moja przyjaciółka przesłała mi ją na Kindla i powiedziała tylko, że mi się spodoba. Jakoś tak wyszło, że nie zerknęłam nigdzie w jej opis. Pewnego dnia wracając z pracy skończyłam „Rework” i w poszukiwaniu, co by teraz zacząć czytać padło właśnie na tę książkę.

Zaczyna się niewinnie

od witamin i suplementów diety. Tak naprawdę dopiero po kilku rozdziałach pokapowałam się, że cała książka będzie poświęcona… odżywianiu. Choć nie tylko. Beata Pawlikowska daje tam mocne konkrety. Nie ma żadnego owijania w bawełnę, czczego gadania i polemizowania. Każdy jeden temat jest poparty świetnymi przykładami. Tłumaczy, czym są skomplikowane nazwy chemicznych dodatków, które znajdziemy w większości produktów na sklepowych półkach. Obrazuje treści dobitnie, ale jednocześnie przyjemnie, zabawnie i pobudza wyobraźnię. Co więcej jest skierowana bezpośrednio do Ciebie, więc czytając ją masz wrażenie jakbyś z nią rozmawiał na te wszystkie tematy, a ona cierpliwie i spokojnie wszystko tłumaczy jak małemu dziecku.

Nie ma przy tym żadnych nacisków, żadnej nachalności. Sam możesz zdecydować, co z tym zrobić. Ona tylko mówi Ci o tym, co sama odkryła, ponieważ wszystko to, o czym pisze sprawdziła. Każdy składnik, każdy rodzaj produkcji, każde wyniki badań. Beata wykazała się świetnym dziennikarstwem śledczy. Robi to naprawdę spore wrażenie.

Co jeszcze przeczytasz?

Odpowiedź na to, czy suplementy diety są dobre i czy powinniśmy je brać. Jak powstaje masło i margaryna? Czy soki z kartonu są zdrowe? A co z mięsem? Co z chlebem i mąką? I co z czekoladą, alkoholem oraz marihuaną? Tak, tak dobrze czytasz. Znajdziesz rozdział poświęcony marihuanie i dowiesz się czy palenie skręta lub dwóch dziennie jest dla ciebie spoko czy może niekoniecznie.

Beata porusza w swojej książce jeszcze jedną bardzo istotną kwestię – MARKETING. Opisuje jak reklamy nami szantażują, oszukują naszą podświadomość. Manipulują emocjami poprzez strach, wzbudzanie niepewności by na koniec podsunąć gotowe rozwiązanie. Wmawiają, że jeśli tylko zjesz to lub wypijesz tamto będziesz niczym niezniszczalny super bohater. To zresztą przypomniało mi o dwóch świetnych wykładach TEDx: Marketing food to children | Anna Lappe oraz Sekrety marketingu spożywczego.

Chemiczne nieudolne podróbki natury wciskane są praktycznie wszędzie. Czytanie etykiet nie jest już dziś rozwiązaniem. Wiele osób uważa, że to, co jest napisane na opakowaniu jest prawdą.  Na przykład, jeśli producent pisze, że nie zawiera cukru lub składników pochodzących z upraw GMO to z pewnością tak jest. No nie jest. Dlaczego? Jeśli produkujesz coś z półproduktów to nie masz obowiązku informowania o ich składzie ani ich pochodzeniu. Kiedy do produkcji soku producent używa koncentratu i wody to to właśnie pisze na opakowaniu. On nie dodał przecież do swojego soku cukru. Dodał tylko wodę, więc teoretycznie sok jest bez cukru, ale nie jest. Bo producent koncentratu już go wcześniej dodał. Czyli kupujesz sok bez cukru, ale z cukrem, albo, co gorsza z aspartanem.

Jeśli chodzi o regulacje prawne podobne przekłamania dotyczą leków i suplementów diety. Wprowadzenie na rynek do sprzedaży leków jest bardzo trudne, czasochłonne i drogie. Co więc robią firmy farmaceutyczne? Zamiast zgłaszać leki, zgłaszają swoje wyroby jako suplementy diety, bo ich rejestracja zajmuje tyle czasu, co parę kliknięć w Internecie i wypełnienie wniosku. I w ten o to sposób w ciągu ostatnich 5 lat na rynku Polski wprowadzono 10 tysięcy suplementów diety,  czyli średnio 2 tysiące rocznie.

Choć czytając tę książkę o większości rzeczach już wiedziałam, że nie są dla nas dobre i zdawałam sobie sprawę z tego, że przemysł spożywczy to zwyczajny biznes, w którym nikomu nie zależy ani na naszym zdrowiu ani dobru, to jednak kilka momentów mocno mną wstrząsnęło. Nie, dlatego, że były dla mnie nowością. Dlatego, że kiedy czytasz tak skondensowaną dawkę prawdy, która BARDZO szeroko otwiera Ci oczy to nie sposób by Cię nie poruszała. Przyznam szczerze, że było kilka momentów, kiedy zwyczajnie chciało mi się płakać. Z takiej bezsilności. Z tego, że uświadamiałam sobie jak jesteśmy truci na każdym kroku. Mnie zwyczajnie boli to, w jakich czasach przyszło nam żyć. Czasach, w których chęć zysku przewyższa każde dobro. Czasach, w których sami gotujemy sobie klęskę. Obecne choroby cywilizacyjne to efekt naszej hipokryzji, ignorancji, pazerstwa i lenistwa.

Najwyższa pora wybudzić się z letargu i zacząć dbać o swoje zdrowie. I kiedy piszę „dbać o swoje zdrowie” to mam na myśli tak na serio o nie dbać. Nie tylko poprzez diety czy sport, ale poprzez bycie świadomym skąd pochodzi jedzenie, które wkładamy do ust. Jak jest ono produkowane? Co oznaczają trudne i dziwne nazwy, których nie rozumiesz, a zamieszczane są na opakowaniach stanowczej większości produktów?

Większość rzeczy, które dziś jemy, pijemy, używamy (także kosmetyki, leki witaminy i inne suplementy diety) intuicyjnie wydają nam się bezpieczne, niezbędne i tak dla nas dobre oraz pomocne. Przecież Ci „wspaniali” ludzie – lekarze, naukowcy, chemicy i rządzący tym światem chcę dla nas jak najlepiej, prawda? No właśnie nie prawda. I o tym jest ta książka. Dla mnie totalny must read dla każdego.

Czy czegoś mi w książce zabrakło? Nic takiego nie przychodzi mi do głowy, więc chyba nie. Czy mogłaby zawierać więcej informacji? Pewnie tak, ale wtedy musiałaby składać się z kilku tomów.

.


Jeśli czytaliście już książkę  „Największe kłamstwa naszej cywilizacji”, dajcie znać w komentarzach, jaka jest Wasza opinia na jej temat. Bardzo jestem ciekawa czy zrobiła ona na Was tak duże wrażenia jak na mnie.

More from Evelina Lesniewska

KONSULTACJE 1:1 ONLINE

Szukasz wsparcia indywidualnego? Chcesz omówić konkretny problem lub problemy?  Zobacz w czym mogę...
Read More