To miał być pierwszy dzień mojego nowego życia…

Dziś miał być pierwszy dzień mojego nowego życia. Pierwszy dzień po powrocie do Polski z trzyletniej emigracji. Pierwszy dzień zaczynania wszystkiego od nowa.

Wczoraj (ósmego sierpnia) w samo południe miałam wystartować z lotniska London Stansted w kierunku Łodzi. Mój ostatni dzień w pracy miał być w miniony piątek i tego samego dnia miałam zabrać walizkę i wyruszyć na kilka ostatnich dni do ukochanego Londynu, by się z nim pożegnać.

W mojej głowie wszystko było zaplanowane. Widziałam jak się pakuję i wysyłam rzeczy kurierem. Widziałam pożegnalne spotkania z bliskimi i kartkę „Sorry you’re leaving” od kolegów z pracy. Myślałam o tym wszystkim prawie każdego dnia przez ostatnie dwa i pół roku pobytu na emigracji. Miałam pewne wyobrażenie, o tym, co chcę w Polsce robić, gdzie i z kim być, czym się zajmować na co dzień. Byłam pełna fałszywego przekonania, że to jedyna i odpowiednia dla mnie droga do wolności i szczęścia, do którego tak bardzo tęskniłam.

Wszystko było w mojej głowie, ale nie nie było w moim sercu.

Czemu ten rok jest wyjątkowy? Bo jest jest rokiem moich głębokich wewnętrznych przemian. Mam poczucie, że ostatnie lata były długą i często wyboistą wędrówką właśnie do tego, co przeżywam teraz. Odzyskania połączenia ze sobą, przywrócenia do głosu swojej intuicji i wypuszczenia na światło dzienne swojej autentycznej natury. Myślę, że w żadnym roku tak bardzo się nie rozwinęłam psychicznie i emocjonalnie jak dzieje się to teraz, choć z roku na roku czuję, jak wiele się uczę życia. Być może faktycznie po trzydziestce zaczynamy w pełni doświadczać jego wartości?

W tym roku dałam sobie pozwolenie na wiele rzeczy. Pozwolenie na odczuwanie smutku, na nieprzejmowanie się opinią innych oraz tym, kto mnie lubi, a kto nie. Dałam sobie pozwolenie na zakończenie pewnych znajomości i maksymalne wychodzenie ze swoje strefy komfortu. Ale przede wszystkim dałam sobie pozwolenie na podejmowanie prób i popełnianie wielu błędów. Nie obwinianie się za złe decyzje ani za to, że je zmieniam, gdy czuję, że jednak mnie one nie wspierają, ani nie przybliżają do życia jakiego pragnę.

Ofiarowanie sobie pozwolenia na życie w zgodzie ze sobą i niespełnianie cudzych oczekiwań wobec naszego życia jest często wolnością, której tak wielu z nas brakuje.

Dwa miesiące temu kupiłam bilet powrotny do Polski. W końcu miał nastać moment, na który tyle czekałam. Moja wizja miała się spełnić. Kliknęłam „zapłać”… i w tym momencie — zupełnie znikąd — zalało mnie dziwne uczucie, że to jednak nie jest moja droga. To uczucie było jak tsunami. Pochłonęło mnie nagle i bezlitośnie nie pozwalając swobodnie złapać powietrza w płuca.

Nie potrafię opisać tego słowami w żaden sensowny sposób. Przecież wydawało mi się, że to jest właśnie to czego chcę. Do tego właśnie tęskniłam.

Przez kilka dni chodziłam i biłam się z myślami. Skąd pojawiły się te wątpliwości?

A potem przyszła noc świętojańska. Noc celebrowanie żywiołów wody i ognia, mająca oczyszczającą moc. Tej właśnie nocy wraz z innymi cudownymi kobietami, przy ognisku i rozgwieżdżonym niebie, celebrowałyśmy siebie, nasze historie i osiągnięcia, z których jesteśmy dumne. Razem, ale jednak każda osobno, wewnętrznie i na swój własny sposób doświadczała siebie.

Podobno w noc kupały dzieją się rzeczy magiczne. Dla mnie była to noc odrodzenia, którą przypieczętowałam kąpiąc się nago w morzu. W blasku księżyca zimna woda spłukała ze mnie lęki, obawy i niepewność. Zmyła ze mnie kurz przeszłości i odblokowała serce na nowe i nieznane. Napełniła mnie zaufaniem do samej siebie i odblokowała głos intuicji. W zburzonych falach La Manche, w angielskiej miejscowości Bournemouth, która jest miejscem moich karmicznych spotkań odrodziłam się na nowo.

Dwa dni po tej nocy postanowiłam, że jednak nie wracam do Polski. Przynajmniej nie teraz. W tej jednej chwili, gdy o tym zdecydowałam, poczułam jakby ktoś, zdjął z moich ramion niewyobrażalny ciężar, a ja w końcu mogę odetchnąć z ulgą.

Choć postanowiłam, teoretycznie nic nie zmieniać, to zmieniło się wszystko. Czasami nie potrzebujemy wywracać życia do góry nogami, pakować walizek i jechać na drugi koniec świata, by odnaleźć to, czego potrzebujemy. Czasami jedyne czego nam potrzeba do wyzwolenia, to posłuchanie głosu serca i zaufanie mu, że poprowadzi nas dokładnie tam, dokąd ma nas zaprowadzić. Do miejsca, do którego nawołuje nas nasza dusza.

Miej odwagę podążać za swoim sercem i intuicją. One jakimś cudem już wiedzą kim tak naprawdę chcesz zostać. Wszystko inne ma wartość drugorzędną. – Steve Jobs

Przez ponad dwa lata sądziłam, że przyjazd tutaj był błędem. Jednym z kolejnych, jakie popełniłam w ciągu ostatnich ośmiu latach. Teraz wiem, że to miejsce, w którym znalazłam się nie bez powodu, bo nic w naszym życiu nie dzieje się bez przyczyny. Każde doświadczenie, każda spotkana osoba na naszej drodze jest dla nas lekcją. Ma ofiarować nam coś, czego nam brakuje. Jednak to od nas zależy, czy zdecydujemy się przyjąć tę życiową lekcję i faktycznie czegoś nauczyć, czy będziemy tkwić w miejscu narzekając na ogólną beznadzieję, trudy życia i niesprawiedliwość.

Nie wiem jeszcze, gdzie jest moje miejsce na świecie ani nie wiem, jaki naprawdę jest cel mojego życia. Nie wiem nawet, czy jest jeden, a może jest ich kilka, ale wierzę, że obrana przeze mnie ścieżka jest tą właściwą, na której czeka mnie coś wspaniałego. Pomału to wszystko odkrywam.

Myśl o przyszłości nie napawa mnie już lękiem, a ekscytacją przed odkrywaniem siebie samej i tego co nieznane.

Dzielę się dziś z wami tą bardzo osobistą historią, bo być może gdzieś tam wśród was jest ktoś, kto stoi właśnie na rozdrożu. Ktoś, komu trudno podjąć decyzje. Ktoś, kto czuje, że życie przecieka mu przez palce, a on kręci się w kółko, choć tak bardzo chciałby się na chwilę zatrzymać i złapać oddech.

Jeśli tam jesteś, to wiedz proszę, że nie jesteś sam i ten stan nie jest permanentny, choć może trwa już bardzo długo. Zamknij na chwilę oczy. Weź głęboki oddech i posłuchaj swojego serca… a potem daj się po prostu ponieść temu wspaniałemu doświadczeniu.

 

 


Zobacz mój kurs „30 dni do zdrowego stylu życia” który startuje już 11 września!


More from Evelina Lesniewska

KONSULTACJE 1:1 ONLINE

Szukasz wsparcia indywidualnego? Chcesz omówić konkretny problem lub problemy?  Zobacz w czym mogę...
Read More