Kartki z dziennika: „Życie nie polega na tym, by odnaleźć siebie”

Kartki z dziennika to seria wpisów, jakimi są zapiski związane z życiem i przemyśleniami podczas i po mojej wędrówce Camino de Santiago.


„Life isn’t about finding yourself. Life is about creating yourself”
― George Bernard Shaw

Tak zaczyna się lekcja trzecia z 21-dniowego kursu medytacji Oprah & Deepak, w którym obecnie biorę udział. Ostatnie dni są dla mnie szczególnie trudne. Nie tylko ze względu na (na szczęście już kończącą się) pełnię księżyca, która wraz z zaćmieniem stworzyła mieszankę wybuchową. Pełnia + zaćmienia = księżycowa energia na sterydach!
Jest trudno też ze względu na liczne zmiany i myśli, jakie kotłują się w mojej głowie od powrotu z Camino.

Tak naprawdę, nie miałam jeszcze czasu usiąść i dobrze przemyśleć mojej wędrówki. Nie miałam okazji zastanowić się, co takiego się zmieniło, co zyskałam i co straciłam. Co się przez ostatnie dwa miesiące wydarzyło w moim życiu. Wiem też, że będzie to długotrwały proces i wiele lekcji oraz wniosków będzie przychodziło do mnie z czasem.

Camino to bardzo intensywny czas. Dostarcza tak wielu bodźców, życiowych lekcji i targa naszymi emocjami we wszystkie strony. To nieustająca sinusoida doświadczeń i przeżyć, która nagle się kończy i wrzuca nas z powrotem w codzienność, jaką pozostawiliśmy na czas wędrówki.

Zgłębiając wiedzę o Camino de Santiago nie raz i nie dwa usłyszysz, że dla wielu pielgrzymka odmieniła całe życie. Ale prawda jest taka, że dla zdecydowanej większości po jej zakończeniu nie wydarzy się nic wielkiego. Nie zstąpi nagle boskie oświecenie, nie otworzą się bramy niebios i nie stanie się cud, który sprawi, że zniknie z Twojego życia wszystko to, co niewygodne i z czym się borykasz. Los nie odmieni się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki tylko dlatego, że przeszedłeś 800, 900 czy 1000 km po świętej ziemi.

Nie zrozum mnie źle, czas Camino jest wspaniały i bardzo wyjątkowy z całym swoim pięknem i trudem oraz bólem, jaki napotyka Cię każdego dnia. Jednak po jego skończeniu większość pielgrzymów musi wrócić tam skąd przybyli i dźwignąć na nowo cały życiowy bałagan, który na chwilę opuścili. I to tu właśnie zaczyna się prawdziwe wyzwanie. Twoje życiowe Camino – Camino de la Vida.

A to jest cholernie trudne! Łatwo w tym czasie wpaść w myślenie, że przecież nie tak miało być. Los miał się odmienić, życie miało stać się łaskawsze, bardziej ekscytujące, szczęśliwe i w ogóle usłane różami. Przecież tak bardzo się poświęciliśmy, tak wielkie wyzwanie podjęliśmy, tyle trudu i wysiłku w to włożyliśmy.

Mijają kolejne dni, a Ty czekasz, i wciąż czekasz…

Narasta w Tobie frustracja, złość, rozczarowanie. Złoszczą Cię nieustające hałasy z ulicy, dołuje brak konkretnego celu, nudzą płytkie rozmowy i wciąż powtarzające się pytania o Twoje dalsze plany. Martwi Cię brak ruchu i działania. Nogi stają się niespokojne tak bardzo, że nie możesz usiedzieć w jednym miejscy dłużej niż godzinę. Nawet własne łóżko jest jakieś nieswoje i nieustannie towarzyszy Ci głód. Głód fizyczny i psychiczny.

Brakuje kontaktu z naturą, szczerych i głębokich rozmów, śpiewu ptaków, kamienistej drogi pod stopami, plecaka na ramionach. Tęsknisz do poruszających historii napotkanych ludzi, zapierających dech w piersiach widoków, czystego powietrza, wolności, przestrzeni w głowie i w otoczeniu, poczucia większego sensu, tego, że dokądś zmierzasz…

Życie po Camino początkowo przypomina zabawę w „ciuciubabkę” z dziecięcych lat, kiedy zakrywasz oczy i zaczynasz kręcić się w kółko. Zatrzymujesz się nagle i próbujesz złapać tych wokół ciebie. Nie zdajesz sobie sprawy gdzie są i w którą stronę masz iść. Chyboczącym krokiem próbujesz ich znaleźć, jednocześnie próbując odnaleźć siebie. Złapać balans, skupienie i wyostrzyć na nowo zmysły. Z całych sił starasz się odnaleźć kierunek.

Ale na tej drodze nie ma już żółtych strzałek, kompas nie działa, a Google Maps nie istnieje.
Welcome to the jungle!

I kiedy wszystko zaczyna wydawać się beznadziejne, zaczynasz planować ucieczkę, być może nawet pod osłoną nocy, by oszczędzić sobie tłumaczeń i niewygodnych pytań; nagle zaczynasz dostrzegać maleńkie okruchy rozsypane na ścieżce życia, które okazują się być podpowiedziami, gdzie dalej iść i co robić.

To drobne znaki — gołym okiem zupełnie niezauważalne — pod postacią przypadkowej rozmowy, cytatu, wersu w książce, snu, wiadomości od starego znajomego, nagłego przebłysku z podświadomości…

I wtedy przypominasz sobie, że niczego wcale nie musisz szukać, na nic nie musisz czekać. Wszystko czego oczekujesz jest w Tobie, musisz to tylko stworzyć.

Jak? Wstając każdego dnia, podejmując działanie oraz zadając sobie następujące pytania:

  • Kim jestem?
  • Czego pragnę — jakie jest moje największe pragnienie?
  • Jaki jest mój cel?
  • Za co jestem wdzięczna?
  • Co mogę zrobić dziś, co przybliży mnie do celu, nawet jeśli miałby to być tylko jeden mały krok?

Zamknij oczy i po każdym z pytań obserwuj, jak reaguje Twoje ciało, co mówi Twoje serce oraz jakie myśli, wizje i obrazy pojawiają się w Twojej głowie.

Jednym z moich ulubionych cytatów już od lat jest to Frantz’a Fanon:

In the world through which I travel I am endlessly creating myself.

Przez chwilę o tym zapomniałam. Tak łatwo jest zboczyć z drogi, kiedy jesteśmy rozproszeni. Po raz kolejny medytacja pomogła mi wrócić do korzeni. Nasza energia płynie tam, gdzie koncentrujemy naszą uwagę. Zatem, by wykorzystać jej pełną moc kierujmy naszą koncentrację na tym, co dla nas najważniejsze, a dzięki temu będziemy w stanie urzeczywistnić nasze marzenia.

Wszystko, co musisz zrobić to zaufać sobie i uwierzyć w swoje możliwości. Tak po prostu i aż tyle. To my jesteśmy kreatorami swojego własnego życia. I choć droga jest długa i łączy w sobie szlaki różnych poziomów trudności, to bez naszego aktywnego udziału nic się na niej spektakularnego nie wydarzy.

Droga Cię poprowadzi tam, gdzie chcesz, jeśli tylko będziesz na niej uważny. By odnaleźć sens w życiu, tak jak na Camino trzeba wypatrywać znaków, świadomie wybierać kolejny kierunek, każdego dnia zakładać plecak i podążając do wyznaczonego celu. Droga już jest i na Ciebie czeka, ale to jak będzie wyglądać zależy tylko od Ciebie.

More from Evelina Lesniewska

Pomysły na świąteczne prezenty

Do świąt Bożego Narodzenia zostało już niewiele czasu. Gorączkę tej atmosfery odczuwamy coraz bardziej....
Read More