Jak wegański jest weganizm?

Kiedy słyszymy weganizm na myśl przychodzi nam przede wszystkim to, co jemy. Jednak to jest dieta wegańska, czyli po prostu dieta oparta na roślinach. Natomiast weganizm to coś więcej. To nie tylko to, co jemy, ale filozofia, aby nie korzystać z wszystkiego, co w jakikolwiek sposób przyczynia się do śmierci lub cierpienia oraz wykorzystywania zwierząt.

Towarzystwo Wegańskie definiuje weganizm, jako:

Filozofię i styl życia, który dąży do wykluczenia – na ile to możliwe i praktyczne – wszelkich form wykorzystywania, okrucieństwa wobec zwierząt używanych, jako jedzenie, ubranie czy z jakiegokolwiek innego powodu. W znaczeniu żywieniowym oznacza w praktyce rezygnację ze wszystkich produktów pochodzenia zwierzęcego, w tym mięsa, ryb, drobiu, jaj, mleka i ich pochodnych

Pomimo, że przyświeca temu szlachetny cel to niestety obiektywnie twierdząc poświęcenie nie leży w ludzkiej naturze. To piękna rzecz, ale bądźmy szczerzy – jak to mówią – na koniec dnia każdy myśli tylko o sobie. Prawdopodobnie część wegan będzie oburzona tym, co teraz piszę. Przecież cała filozofia weganizmu opiera się na tym by nie myśleć o sobie, a właśnie o zwierzętach. Tych bezbronnych stworzeniach, które nie mogą mówić same za siebie. Tak, to wszystko prawda, ale nie każdy tak myśli. Nie możemy zmienić myślenia i mentalności całego świata w ciągu jednej nocy, kiedy na to, co dziś myślimy i jak się zachowujemy składają się setki, tysiące lat i cała masa przeróżnych czynników.

Z drugiej strony dochodzi do tego element edukacyjny. Nie każdy wie jak wygląda chów przemysłowy, nie każdy w wolnej chwili przegląda najnowsze badania medyczne i rozkminia ich wyniki. Ludzie wierzą w to, co:

  • po pierwsze wynieśli z domu;
  • po drugie, czego nauczono ich w szkole lub czego nauczyli się sami gdzieś po drodze
  • po trzecie w to, co powiedział im znajomy, wyczytali w gazecie, usłyszeli w telewizji lub co powiedział jakiś „autorytet” (np. lekarz, dietetyk, znachor, etc.).

W międzyczasie dochodzimy do punktu, w którym notorycznie spotykamy się ze sprzecznymi informacjami. Dziś to, co jest zdrowe jutro okazuje się największą trucizną. A na domiar złego na szczycie tego wszystkiego stoją media i wielomilionowe firmy, które sprytnie i całkiem skutecznie manipulują nami i faktami, by wyczyścić nasze kieszenie i portfele z kasy. Jeśli jeszcze nie widzieliście wystąpienia The Secrets of Food Marketing (można włączyć polskie napisy) koniecznie nadróbcie zaległości.

Jak zatem rozumieć weganizm?

Czy w dzisiejszych czasach jesteśmy w stanie być stu procentowymi weganami?

Od dłuższego czasu się nad tym zastanawiam, w szczególności, kiedy co rusz odkrywam coraz to nowsze informacje i fakty. Także, kiedy widzę zawziętą walkę ludzi, którzy teoretycznie wyznają tę samą ideę. Nieustanne spory i pouczenia, co powinno się robić, jeść, używać i jak żyć zarówno ze strony wegan jak i nie wegan stają się normą. Zastanawia mnie tylko dlaczego uzurpują sobie do tego prawo w szczególności osoby, które nie mają aż tak dużej wiedzy na ten temat? Dlaczego w tym wszystkim brakuje rzetelnej, przyjaznej dyskusji bez poczucia nacisku i atakowania? Dlaczego wymusza się na weganach by byli idealni? Każdy popełnia błędy i ma do tego prawo bez względu na to, co je, w co wierzy, jakie wartości wyznaje czy jaki ma kolor skóry.

Nie istnieje coś takiego jak lepszy i gorszy weganizm, jeśli tylko jest to nasz świadomy i mądrze przemyślany wybór. I nie jestem odosobniona w tym stwierdzeniu. Coraz częściej wiedzę, że nie tylko ja mam przemyślenia o tym, jak wegański jest weganizm.


Polecam Wam do przeczytania:

 


Po przemyśleniach doszłam do wniosku, że są trzy tematy, które nie tylko się ze sobą mieszają, co sprawiają, że uważam, że nie da się być w stu procentach weganinem.

  1. Jak rozumieć pojęcie testowania na zwierzętach?

Od marca 2013 roku na terenie UE jest wprowadzony zakaz sprzedaży kosmetyków testowanych na zwierzętach. Tak naprawdę przepisy te są stosowane już od 2004, a od 2009 zakaz dotyczy również składników kosmetycznych.

W sieci aż się gotuje od informacji na temat tego, które kosmetyki weganom wolno stosować, a których nie. Czy weganizmem jest unikanie produktów, które zostały przetestowane w taki sposób? A może są to raczej względy etyczne? Kosmetyki bez składników pochodzenia zwierzęcego wcale nie muszą znaczyć, że nie zostały przetestowane na zwierzętach. Mogą być testowane poza granicami UE w celu sprawdzenia bezpieczeństwa ich stosowania, reakcji alergicznych czy skuteczności działania. Co więcej, możemy być pewni, że duża część składników— chociażby przed 2009 r.— na jakimś etapie kiedyś została przetestowana na zwierzętach, niekoniecznie przez firmę, która w tej chwili je produkuje czy firmę, która takich składników używa do produkcji swoich kosmetyków.

Dla mnie w tym temacie jest wiele niejasności. Biorąc pod uwagę wcześniejsze praktyki i wymogi oraz obecne przepisy czy w takim razie to oznacza, że wszystkie kosmetyki są niewegańskie, a może wszystkie kosmetyki w UE są wegańskie? No, bo jak to się ma do firm, które ten sam produkt sprzedają na terenie UE jako cruelty free i jednocześnie na rynku chińskim, gdzie do obrotu nie dopuszcza się żadnych kosmetyków, które wcześniej nie zostały przetestowane na zwierzętach?

Czy weganie kupują produkty wegańskie testowane na zwierzętach? Większość powie, że nie, ale według mnie to nie jest prawda, bo istnieje całe mnóstwo rzeczy wegańskich lub z pozoru wegańskich, a jednak swego czasu były one bezpośrednio lub częściowo testowane na zwierzętach. Pozbycie się z naszej łazienki i kosmetyczki kosmetyków niewegańskich i testowanych na zwierzętach nie załatwia sprawy. Dlaczego?

Przeczytaj o

  1. Czy olej palmowy jest wegański?

Ta dyskusja toczy się w nieskończoność na wielu grupach, forach, blogach i innych stronach internetowych. Jakiś czas temu wypowiedziałam się na ten temat u Mortycji. Jeśli nie czytaliście w skrócie powiem Wam, że według mnie jest to produkt wegański. Czy produkt pochodzenia czysto roślinnego może być niewegański? W końcu do produkcji oleju palmowego nie wykorzystuje się zwierząt. Jest to olej w 100% pochodzenia roślinnego. Nie dodaje się do nich także żadnych substancji pochodzenia zwierzęcego. Nie wykorzystuje się do jego produkcji zwierzą, a jednak ogromna liczba gatunków wymiera i każdego dnia giną bezbronne stworzenia na plantacjach farm, z których pozyskuje się olej. Częściowo w wyniku wylesiania terenów, a częściowo zostają zabijane przez ludzi w celach prewencyjnych, by nie niszczyły upraw. Znów mamy tu kwestie sporne. Weganizm czy etyka? Ciekawi mnie, jakie jest wasze zdanie na ten temat.

  1. Czy istnieją leki wegańskie?

Każdy lek, jako substancja wpływająca bezpośrednio na nasze życie i zdrowie jest testowana na zwierzętach. Czy w związku z tym, jako weganin mam ich nie zażywać? Jeśli podejmiemy taką decyzję, narażamy się na wielkie niebezpieczeństwo w szczególności, jeśli cierpimy na poważne czy przewlekłe choroby. Czyje życie jest w takim razie ważniejsze moje czy zwierząt? W przypadku leków nie chodzi tylko o kwestię testowania. Do wielu leków dodawane są również składniki pochodzenia zwierzęcego jak np. kazeina, białka mleka czy żelatyna np. popularnie wykorzystywana do produkcji kapsułek i dlatego duża część leków nie jest ani wegańska, ani etyczna. W moim odczuciu decyzja o niezażywaniu leków ze względu na weganizm byłaby wielką głupotą i nieodpowiedzialnością. Sama przyjmuję regularnie leki na tarczycę oraz alergię, które w składzie zawierają laktozę. Czy w związku z tym nie jestem weganką?


Jak widzicie to wszystko nie jest takie proste. Pomiędzy czernią i bielą jest mnóstwo odcieni szarości. W moim odczuciu definicja weganizmu jest zbyt ogólna w stosunku do dzisiejszych przepisów, regulacji, dostępnych produktów spożywczych i chemicznych, badań, analiz i obyczajów.

Jak wegańskie jest wegańskie i czy ekologia jest wegańska?

Mówiąc szczerze nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Tak naprawdę nikt nie potrafi. Idea weganizmu jest szlachetna, ale chyba nawet sam jej prekursor — Donald Watson — nie byłby w stanie odpowiedzieć na te pytania. Sporo jednak się zmieniło od 1944 roku. Jedyną słuszną odpowiedzią jest… nasze własne sumienie. Jestem jak najbardziej za tym, aby używać nietestowanych na zwierzętach i ekologicznych kosmetyków oraz środków czystości, pomimo że wiele z nich należałoby uznać za niewegańskie. Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta. Po pierwsze zmniejszamy w ten sposób wyniszczanie naszego środowiska. Po drugie to jest lepsze dla naszego zdrowia. Po trzecie im więcej ludzi je stosuje tym większy jest na nie popyt i tym samym dajemy producentom do zrozumienia, że takie rzeczy właśnie chcemy kupować. Większe zapotrzebowanie na takie produkty daje również do myślenia nad zmianą praw i regulacji w poszczególnych krajach. Zwiększa to świadomość konsumentów i otwiera oczy na często skrywaną przed nami prawdę.

Taka jest moja opinia choć wciąż wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. Nad wieloma aspektami weganizmu cały czas się zastanawiam i poszukuję odpowiedzi, ale bynajmniej nie po to by stać się „idealną” weganką, a jedynie po to by być mądrzejszym, bardziej świadomym i lepszym człowiekiem. Możecie się z tym zgadzać lub nie. Jakkolwiek by nie było – jak zawsze – jestem ciekawa waszych przemyśleń w tym temacie i liczę na kolejną ciekawą dyskusję w komentarzach.

More from Evelina Lesniewska

Weganizm w ciąży, czyli rozmowa z wegańską mamą – wywiad z Veganama

Dzisiaj przychodzę do Was z zupełnie czymś nowym i być może dla niektórych z Was niespodziewanym....
Read More