Jak skutecznie walczyć z trądzikiem?

Długo zastanawiałam się czy kiedykolwiek przyjdzie mi napisać taki post. Moja walka z trądzikiem trwa od lat i był już moment, kiedy straciłam wszelką nadzieję. Na szczęście nie poddawałam się i dziś mogę się z Wami podzielić tym, co widzę, że w końcu działa.

Od razu na początku chcę podkreślić, że nie oznacza to, że sposoby, o których zaraz przeczytacie zadziałają na wszystkich i zadziałają szybko. Trądzik może być i jest przyczyną wielu różnych dolegliwości.

Co może powodować trądzik?

  • zaburzenia hormonalne
  • alergie i nietolerancje pokarmowe
  • zła dieta – spożywanie żywności wysoko przetworzonej, tłustej, ostrej etc.
  • nieodpowiednie kosmetyki, które bazują na chemicznym składzie
  • niedokładne oczyszczanie twarzy
  • niewłaściwa pielęgnacja cery i źle dobrane kosmetyki do typu naszej cery
  • używki – alkohol,nikotyna, narkotyki
  • stres
  • niski poziom kwasu linolowego

Bardzo często trądzik jest wynikiem połączenia kilku, a nawet wszystkich wymienionych czynników. Może występować na twarzy, plecach i dekolcie oraz u młodych jak i u dorosłych osób.  Trądzik to nic innego jak przewlekły stan zapalny, również na podłożu skóry suchej (niekoniecznie strefa T). Bardzo trudno go leczyć i pozostawia na skórze trwałe ślady w postaci blizn i przebarwień.

Trądzik jest chorobą skóry i jak to chorobę wiele osób uważa, że należy leczyć farmakologicznie. Kto jednak z trądzikiem się zmagał doskonale wie, że takie rozwiązanie nie jest długotrwałe, nie przynosi zadawalającego efektu lub nie daje żadnego oraz jest skuteczne tylko podczas przyjmowania leków. I to powinno dać nam wystarczająco wiele do myślenia, by wyciągnąć wniosek, że trądziku nie da się wyleczyć za pomocą leków, dlatego, że  niwelują one jedynie objawy a nie przyczynę choroby. Trądzik nie jest niczym innym jak sygnałem od naszego organizmu, że coś się w nim dzieje niedobrego i jest próbą pozbycia się toksyn.

Jak już wspomniałam moja walka z trądzikiem trwa od lat. Wszelkie próby walki z nim kończyły się fiaskiem. Byłam tak zdesperowana, że poważnie rozważałam terapię retinoidami, czyli pochodnymi witaminy A. Kto z Was orientuje się nieco w temacie ten wie, że lista skutków ubocznych tych leków jest tak długa i groźna dla naszego zdrowia, że trudno uwierzyć, że świadomie i przy zdrowych rozsądkach można się na taką terapię zdecydować. A jednak wiele osób to robi i ja również byłam skłonna to zrobić. Na całe szczęście moja dermatolog mnie od tego odwiodła.

Jako nastolatka wierzyłam i cierpliwie czekałam aż „z tego wyrosnę”. Tak jednak się nie stało. Kuracja hormonalna, na której byłam przez 10 lat nieco pomagała. Były lepsze i gorsze momenty. Kiedy jednak zdecydowałam się odstawić antykoncepcję moja skóra z każdym rokiem była w coraz gorszym stanie. Do tego niedoczynność tarczycy, która przeszła w Hashimoto, ciągły stres, nieodpowiednia dieta i tony makijażu robiły swoje. Przechodząc na weganizm miałam nadzieję, że to będzie ten „złoty środek”. I faktycznie z początku cera się poprawiła. Przede wszystkim stała się o wiele mniej tłusta. Wszystko szło w niezłym kierunku, aż do przeprowadzki do Anglii. W niedługim czasie po przyjeździe zaczęły pojawiać mi się okropne krosty. Po kilku miesiącach, moja buzia, szyja i plecy były całe nimi wysypane.

Przyznam szczerze, że nie wiem, co spowodowało tak olbrzymie pogorszenie mojej skóry. Być może zmiana środowiska i wody (w przeszłości doświadczałam już pogorszenia mojego trądziku będąc w UK). Mógł być to również stres. Mógł to być proces oczyszczania. Słyszałam wiele razy, że przechodząc na weganizm nasz organizm oczyszcza się z nagromadzonych toksyn i może to trwać nawet do 2 – 3 lat. Jak się domyślacie w akcie desperacji testowałam wszystko, co tylko mogłoby mi pomóc. Zdecydowałam się nawet przez miesiąc nie malować, by zobaczyć czy będzie jakakolwiek poprawa. Kto nie doświadczył nigdy trądziku nie zrozumie, co to znaczy nie malować się przy tak złym wyglądzie. Wstyd, przygnębienie i obsesyjne myślenie o pięknej cerze towarzyszą ciągle. Także spróbujcie sobie wyobrazić poziom mojego dyskomfortu, kiedy przez 30 dni niczego nie zakrywałam pudrem i korektorem. Naprawdę wyglądałam nieciekawie. Będąc w Polsce na wakacje zdecydowałam się nawet na wizytę u dermatologa. Na szczęście nie mogłam dostać, żadnego antybiotyku, ponieważ w czasie lata nie należy przeprowadzać takich terapii. Skończyło się na kilku maściach i kilku stówkach, oczywiście wyrzuconych w błoto. Miesiące poszukiwań, przekopywania się przez internet i testowania nie poszły na marne. Nie mogę powiedzieć, że teraz mam cerę jak marzenie, ale myślę, że jestem na dobrej drodze :)

Co więc pomaga na walkę z trądzikiem?

  1. Odpowiednia dieta, czyli taka, która składa się z dużej ilości owoców i warzyw, kasz, makaronów, nasion i orzechów. Z której wyeliminowane jest wysoko przetworzone oraz tłuste jedzenie, a także słodycze i pokarmy z dużą zawartością soli. Badania przeprowadzone w ostatnich latach wskazują, że cukier i rafinowane węglowodany powodują trądzik. Dieta roślinna jest bardzo pomocna w walce z niedoskonałościami skóry.
  2. Wyeliminuj nabiał. Hormony zawarte w mleku pobudzają gruczoły do produkcji łoju. Nie mam tu na myśli hormonów wstrzykiwanych krowom by produkowały więcej mleka, a tym, które zawarte są w mleku w sposób naturalny. Nie ma możliwości by się ich pozbyć. Mleko organiczne, czy prosto od krowy zawiera ich jeszcze więcej niż to ze sklepu. W szklance mleka znajdziemy do 60 różnych hormonów,  a po jej spożyciu wzrost insuliny we krwi może wzrosnąć nawet o 300%. Wiele osób nie toleruje laktozy i nawet o tym nie wie, a jak już wspomniałam alergie i nietolerancje pokarmowe są jednym z czynników powodujących trądzik. Odstaw mleko, sery, masło, jogurt, kefiry. Jednym słowem wszystko, co wytwarzane jest z mleka. Także produkty zawierające kazeinę i serwantkę. Więcej na temat tego jak mleko sprzyja rozwojowi trądziku możesz przeczytać tutaj i tutaj.
  3. Używaj naturalnych kosmetyków, za równo te do malowania jak i pielęgnacji cery. Im mniej tym lepiej! W moim przypadku im kosmetyk do mycia jest bardziej naturalny tym lepiej. Często czytałam, że nie należy myć buzi mydłem, ale to nie prawda. Jeśli tylko mamy naturalne mydło to nie widzę powodu, dla którego go nie użyć. Owszem buzia jest bardziej po nim ściągnięta, ale przynajmniej nie jest zapchana sylikonami i innymi paskudnymi chemicznymi dodatkami. Oczywiście nie trzeba od razu przerzucać się na mydło. Dostępnych jest wiele innych naturalnych i organicznych specyfików.
  4. Nie maluj się jeśli nie musisz. A jak musisz to zmyj makijaż najszybciej jak to możliwe. Przyznaję bez bicia, że się maluję i chyba nigdy z tego nie zrezygnuję. Ja po prostu bardzo to lubię. Dla mnie makijaż nie jest formą maski, zakrycia czegoś ani nawet stworzenia z siebie kogoś, kim się nie jest. Owszem makijaż może zmienić wiele, ale dla mnie zawsze była to forma podkreślenia swojego piękna i wydobycia atutów. Niemniej jednak, kiedy wracam do domu z pracy i wiem, że nie muszę już nigdzie wychodzić makijaż zmywam od razu. W weekendy także staram się nie malować. W tym czasie daję mojej skórze odpocząć. Mój 30 dniowy eksperyment bardzo mi w tym pomógł. Już się tak nie stresują i nie przejmuję, co ludzie powiedzą. Z resztą w Anglii ludzie nie zwracają na innych uwagi i nie wytykają palcami. Można wyglądać jak się chce i nikogo to nie dziwi. Wyjście do sklepu w piżamie, pójście do auta w szlafroku czy zakładanie super mini przy dużej nadwadze nie zwraca niczyjej uwagi, no może za wyjątkiem gości z Polski.
  5. Dokładne oczyszczanie. Nie muszę chyba pisać, że demakijaż jest absolutnie podstawą! Dlatego nie chodzi mi tu tylko o zmycie make upu, ale o to, co dalej po nim robimy.  Czym myjemy twarz i jak ją myjemy? Do oczyszczania twarzy możemy używać np. ściereczki muślinowej. Pomoże nam ona zdecydowanie lepiej zetrzeć resztki makijażu. Nie da się tego zrobić myjąc buzię dłońmi. To właśnie często niedoczyszczone resztki makijażu powodują najwięcej problemów z cerą. Jeśli nie mamy ściereczki możemy użyć małego ręcznika. Jednak to, co polecam najbardziej to zainwestowanie w szczoteczkę elektryczną do twarzy. Od kilku tygodni używam Clarisonic Mia 2 i nie zamieniłabym jej na nic innego w świecie. Po takim myciu możemy być pewni, że cera jest naprawdę dobrze oczyszczona i ukrwiona, co znacznie pomaga pozbyć się wszelkich niedoskonałości.
  6. Do wycierania buzi używaj ręcznika papierowego. Jest jednorazowy i nie gromadzą się na nim żadne bakterie. Pod żadnym pozorem nie wycieraj buzi w ten sam ręcznik, którym wycierasz ciało.
  7. Często zmieniaj poszewkę poduszki na której śpisz. Najlepiej 2 -3 razy w tygodniu. W czasie snu nasze gruczoły łojowe cały czas aktywnie pracują i wycieramy wszystko w materiał. Gromadzą się na nim też resztki kremów i martwy naskórek. Do tego zanieczyszczenia z włosów i skóry głowy. Mieszanka ta jest niezłym siedliskiem bakterii.
  8. Będąc przy włosach to na noc związuj je kucyk lub warkocz, a w czasie dnia staraj się trzymać je z daleka od twarzy. Na włosach zbiera się bardzo dużo zanieczyszczeń. Druga kwestia jest taka, że jeśli masz problemy z cerą to zapewne masz też problemy z przetłuszczającymi się włosami. Dlatego nie chcesz by brudne czy tłuste włosy dotykały skóry na twarzy, która i tak już walczy ze stanem zapalnym.
  9. Nie dotkaj buzi! Po prostu, jak nie musisz to jej nie dotykaj. Nie skub strupków, nie drap i nie podpieraj się. Dla mnie to było najtrudniejsze. Ja nieustannie dotykałam swoje buzi przenosząc na nie bród i bakterie z rąk. Do tego mam okropny nawyk podpiera się, kiedy tylko siedzę przy komputerze. Ale walczę z tym i widzę dobre rezultaty.
  10. Nie wyciskaj! Wiem łatwo powiedzieć, ale trudniej zrobić szczególnie, kiedy mamy paskudną wielką krostę na środku czoła, albo takie małe paskudki czy zaskórniki. Naprawdę lepiej jednak tego nie ruszać. Wyciskając roznosimy bakterie i stan zapalny na zdrowe miejsca i w rezultacie mamy jeszcze więcej krost. Jeśli już naprawdę musisz coś usunąć to koniecznie najpierw umyj ręce. Umyj twarz. Zrób to przez chusteczkę i natychmiast „po” znów umyj twarz i przemyj czymś odkażającym np. olejkiem z drzewa herbacianego. Swoją drogą ten jest świetny na zasuszenie wszystkich budujących się wykwitów. Możesz też użyć srebra koloidalnego.
  11. Oczyszczanie wątroby. W wątrobie gromadzą się wszystkie toksyny. Nie tyle, co gromadzą, ale przez nią przepływają. Ten narząd jest naszym filtrem oczyszczającym krew z wszelkich brudów, które dostały się do naszego organizmu. Dobrze jest jej pomóc i ją oczyścić. Słyszałam o różnych zabiegach, które można przeprowadzić w domu, ale nigdy czegoś takie się nie podjęłam. To, co mi pomogło to ziołowe tabletki Pukka Glow. Jest to kombinacja organicznych ziół tak dobranych by poprawić stan naszej cery. Zioła te oczyszczając właśnie wątrobę i dzięki temu nasza cera zaczyna coraz ładniej wyglądać. To one pomogły mi pozbyć się okropnego trądziku z pleców i bardzo brzydkich podskórnych krost. Pierwsze efekty zaczyna być już widać po 2 tygodniach, a po miesiącu jest naprawdę dobrze. Warto brać je przez kilka miesięcy. Dla mnie to zdecydowanie numer 1!
  12. Suplementuj cynk. Wiadomo nie od dziś, że cynk działa świetnie na naszą skórę i pomaga leczyć zmiany trądzikowe. Wybierz taki o dobrym składzie. Ja biorę 30mg dziennie. Są też dawki do 50mg przeznaczone dla osób właśnie z trądzikiem. Witamina E i A również może być pomocna.
  13. Wylecz candidę. Praktycznie każdy z nas ma kandydozę, czyli rozrost grzybów candidy, które mieszkają w naszym układzie pokarmowym. Żeby doszło do nadmiernego rozrostu wcale nie potrzeba wiele: zła dieta, zakwaszenie organizmu, stres i antybiotyki. Już jednorazowe podanie antybiotyku może uszkodzić lub zmienić naszą florę jelitową na zawsze. Pomocne będą tu priobiotyki. Należy je brać nie tylko podczas leczenia antybiotykami, ale też długo po nich. Podobno dobrze przyjmować je nawet do roku czasu. Ja stosuję BioKult.
  14. Nie ograniczaj całkowicie tłuszczu z diety. Żeby była jasność – absolutnie nie mam tu na myśli olejów. Chodzi mi o dobre tłuszcze jak orzechy, nasiona czy awokado. Przechodząc na weganizm wysokowęglowodanowy niskotłuszczowy notorycznie słyszy się jak to tłuszcz jest złem całego świata zaraz po przemyśle hodowlanym. Łatwo tu o błędne interpretacje. Zdrowe tłuszcze mają się nijak do olejów i oliwy. Zadbaj by codziennie zjeść porcję orzechów czy nasion i nie zapominaj o awokado :). Jednym słowem dostarczaj kwasów Omega-3 i 6.
  15. Odstaw używki w postaci alkoholu i papierosów, a także innych, jeśli stosujesz. Tu chyba nie muszę pisać zbyt wiele. To po prostu syf i trucizna dla naszego ciała, której będziemy jakoś musieli się pozbyć.
  16. Rano przemywaj twarz tylko wodą, najlepiej zimną i postaraj się nie nakładać żadnych kremów. W moim przypadku wystarczy spryskanie wodą różano – lawendową (o której wspominałam tu) i już jest nawilżona.
  17. Peelingi niekoniecznie mogą być pomocne przy walce z trądzikiem szczególnie jeśłi masz ropne wykwity. Mogą one, bowiem powodować roznoszenie bakterii i infekować zdrowe miejsca. Dobrze jest złuszczać martwy naskórek, ale lepiej robić to właśnie ściereczką muślinową, czy elektryczną maszynką.
  18. Zadbaj o relaks. Idź na masaż, zrób sobie maseczkę, weź relaksującą kąpiel. Idź na jogę. Pomedytuj. Spędź trochę czasu z samym sobą.
A tak wyglądała moja cera kilka miesięcy temu (po prawej) i wczoraj 15/11/15 (po lewej)
A tak wyglądała moja cera kilka miesięcy temu (po lewej) i wczoraj 15/11/15 (po prawej)

Generalnie zasada jest prosta – im mniej będziemy przy naszej buzi robić tym lepiej. Minimalizm w kosmetykach, odpoczynek i nawodnienie to jest to, czego potrzeba nadwyrężonej skórze. Daj jej czas, a będzie lepiej. Wszystkie te metody przetestowałam na sobie i tak jak mówiłam na mnie działają, ale nie znaczy to, że zadziałają na wszystkich. Każdy z nas jest inny i każdy zmaga się z innymi problemami, jednak przy trądziku wiele czynników jest wspólnych, dlatego nie zaszkodzi wypróbować.

Mam nadzieję, że moje wskazówki okażą się dla kogoś pomocne. Tymczasem ja dalej działam i nie poddaję się w walce o piękną cerę. Wiem, że to jest możliwe :)

Jeśli zmagacie się z trądzikiem i macie jakieś inne skuteczne sposoby walki z tą chorobą dajcie znać w komentarzach.

.

More from Evelina Lesniewska

Projekt Półmaraton: tydzień #7 – 8

Wiem, wiem obiecałam Wam posty z Projektu Półmaraton co tydzień, ale prawda jest taka, że się...
Read More