Get shit done!

Codziennie rano wstaję, szykuję się do pracy i kiedy, w końcu, do niej docieram i odpalam kompa to mam w sercu wielką nadzieję, że będzie to produktywny dzień. Już w autobusie myślę, co powinnam zrobić i co chciałabym zrobić. Ustalam sobie cele i wyznaczam zadania. Jednak z każdą minutą spędzoną przed komputerem coraz bardziej odkładam te wszystkie zaplanowane rzeczy na „za chwilę„. Dlaczego pojawia się coś innego?!

Nie każdy dzień w pracy mam zawalony robotą. Bardzo to sobie cenię. Mam fajnego szefa, który nie ciśnie mnie o każdą pierdołę i nie sprawdza mnie na każdym kroku. Daje mi dużo swobody.

Mój dzień w pracy wygląda mniej więcej tak: Herbata. Pogawędka z koleżanką. O, wiadomość od dziewczyn. O, nowy post na FB. O, ciekawy artykuł. Telefon od szefa. Parę maili do odpisania. Spotkanie. Lunch. Kolejny email. Kolejny telefon. itd. Nie zdążę się nawet dobrze obejrzeć a już jest 15:30. Za półtorej godziny czas wyjść do domu. Wtedy do mnie dociera, że od momentu wyjścia już praktycznie nie zrobię nic z tych rzeczy, które miałam zaplanowane. Prawdopodobnie już dziś nie przeczytam już tej książki, która zaczęłam kilka miesięcy temu. Nie napiszę notatki na bloga ani nie popracuję nad jego wyglądem.

W przeciągu tych ostatnich 90 minut pracy potrafię się na tyle sprężyć, bo zrobić choćby dwie z zaplanowanych rzeczy. O 17:00 wychodząc z pracy czuję, że zawiodłam. Kolejny dzień zleciał a ja znów nie zrobiłam tego, co chciałam.

By być bardziej produktywnym potrzebuję jakiegoś bata! Samo „chcę” coś zrobić nie wystarcza, bo dobre chęci to nie wszystko. Tak naprawę to dopiero pierwszy krok z bardzo wielu, które musimy zrobić by zrealizować postanowienie. Chcę być bardziej obowiązkowa. Chcę realizować wyznaczone przez siebie zadania. Nie, dlatego, że muszę tylko, dlatego, że szczerze ich pragnę,  bo większość z nich sprawia mi naprawdę dużą frajdę.

Duże zadania rozbijam na mniejsze dzięki temu nie stają się one tak przytłaczające. Zdarza się, że nieraz wpada mi zadanie mniej przyjemne. Takie, do którego najmniej mam ochotę się zabrać. Wtedy zabieram się za nie w pierwszej kolejności. Tę zasadę stosuję już od kilku lat i sprawdza się świetnie. Chodzi zwyczajnie o to, że im szybciej to zrobię tym szybciej będę miała to z głowy. Od rana mam zawsze więcej energii i często okazuje się, że wcale nie było to takie straszne jak myślałam. A najfajniejsze jest to, że przez resztę dnia nie muszę myśleć, że jeszcze TO zostało mi do zrobienia.

Kiedy uda mi się danego dnia zrobić wszystko, co chciałam czuję ogromną satysfakcję i swego rodzaju poczucie spełnienia. Tego dnia kładę się do łóżka spać z myślą – to był dobry dzień i zasypiam z uśmiechem na twarzy oraz z nadzieją, że jutro też się uda. Niestety nie zawsze się udaje.

Gdzie popełniam, więc błąd? W końcu to do mnie dotarło – Nie zapisuję tego, co faktycznie mam zrobić!

Od tej pory dzień zaczynam od TO DO LIST, czyli listy rzeczy do zrobienia. Kiedy wyszczególnię sobie konkretne zadania na dany dzień okazuje się, że:

  1. Przeważnie nie jest ich aż tyle do zrobienia jak mi się wydaje

  1. Wprowadzam porządek. Nagle w mojej głowie nie panuje już taki chaos.

  1. Jako, że mam naturę zadaniową to znacznie chętniej realizuję to, co zapisałam. Już sam fakt napisania czegoś jest dla mnie zobowiązujący. I tak mi przyjemnie skreślać kolejne punkty z listy.

Chcę by rozpoczynanie dnia od to – do list stało się moim nowym nawykiem. Już od dawna mam zainstalowaną śliczną wtyczkę na Chroma. Nazywa się ona Momentum. Oprócz pięknych zdjęć z różnych zakątków świata pokazuje aktualną pogodę i godzinę. Mogę w niej wpisać mój konkretny cel na dany dzień, przeczytać „motivation quote” oraz właśnie zrobić listę „to-do”, która cały czas pracy na komputerze jest widoczna i przypomina mi, co jeszcze zostało mi do zrobienia.

Na liście zapisuje tylko te rzeczy, na których najbardziej mi zależy by je zrealizować. Na dziś mam 4 punkty. Z czego jeden już za krótką chwilę będę mogła skreślić, bo było to właśnie napisanie notki na bloga :). Nie mogłam też chyba lepiej trafić z dniem na podjęcie tej decyzji. Motivation Quote na dziś to

“Progress is impossible without change, and those who cannot change their minds cannot change anything.” – George Bernard Shaw

More from Evelina Lesniewska

Filmy które powinienieś obejrzeć

Jeśli ciekawi cię wegetarianizm lub weganizm, to zapewne poszukujesz nowych materiałów, które mógłbyś...
Read More