Dlaczego powinieneś spędzać czas z samym sobą

Jak się czujesz w swoim własnym towarzystwie? Czy zdarza Ci się w ogóle być sam na sam ze sobą? Jak często masz takie chwile? Czy lubisz ten czas, czy wręcz przeciwnie odczuwasz wtedy znudzenie i nie wiesz, co ze sobą zrobić?

Być może należysz do tych osób, które nie znoszą być same. Jeśli tak jest, to właśnie Tobie w szczególności, dedykuję ten wpis. Chcę Ci dziś powiedzieć, jak bardzo ważne jest, by w życiu znaleźć taki czas, który spędzasz tylko w swoim własnym towarzystwie.

Zanim jednak do tego przejdziemy, powiem Ci jak to wygląda u mnie. Bo widzisz, ja uwielbiam spędzać czas sama ze sobą. Nigdy się przy tym nie nudzę. Już jako dziecko nie miałam z tym żadnego problemu. Uwielbiałam bawić się sama: rysować, grać, budować klocki, jeździć resorakami, bawić się lalkami czy wymyślać jakieś gry i scenariusze swoich zabaw. Pomimo tego wcale nie byłam introwertykiem i na introwertyka nie wyrosłam. Bardzo lubię poznawać nowych ludzi, nawiązywać znajomości, przebywać w gronie radosnych osób i takich, z którymi mam o czym rozmawiać. Kocham ludzi, ale kocham też siebie. Wiem, że dla niektórych to stwierdzenie może zabrzmieć bardzo egoistycznie, ale mam nadzieję, że po przeczytaniu całego tekstu zrozumiesz, co dokładnie mam na myśli pisząc te słowa.

Najgorsza samotność jest wtedy, gdy nie czujesz się komfortowo sam ze sobą. ― Mark Twain

Ta potrzeba przebywania ze sobą mnie nie opuszcza. Nie jest jednak ona stała. Pojawia się i znika. Bardzo ją lubię i szanuję. Takie to dziwne, bo choć lubię ten stan samotności to samotności samej w sobie już nie. Potrzebuję mieć wokół siebie bliskich, czuć ich obecność, otaczać się miłością i czułością. Jednak to o czym dziś piszę to zupełnie coś innego. To taka samotność, która przynosi wytchnienie, zrozumienie, ciszę, porządek w mojej głowie. Dzięki niej czuję się zadbana, natchniona, dopieszczona. Dzięki niej wiem, kim jestem i czego chcę.

Wielu ludzi nie rozróżnia bycia samotnym od bycia sam na sam ze sobą. Samotność kojarzy nam się bardzo negatywnie, ze smutkiem, nudą, opuszczeniem, brakiem miłości, tęsknotą. Choć samotność i bycie samemu to zupełnie dwa różne stany, to niestety utożsamiane bywają z tym samym. Dlaczego tak się dzieje? Bo widzisz… za wszystkimi tymi negatywnymi emocjami stoi nic innego jak lęk. Lęk przed swoimi myślami i problemami, którym musimy stawić czoła. Lęk przed uczuciami, własną intuicją, tym kim jesteśmy i jacy jesteśmy. Lęk przed swoim prawdziwym obliczem. Lęk przed prawdą, którą często staramy się zepchnąć w ciemne doliny świadomości, gdyż brak nam odwagi do zmian.

Myślę, że każdemu z nas zdarzają się w życiu takie chwile gdy:

  • Czujemy się jakbyśmy tracili grunt pod nogami.
  • Czujemy, że życie wymyka nam się spod kontroli.
  • Czujemy, że żyjemy, ale życie dzieje się tak jakby obok nas.
  • Czujemy się przytłoczeni i wypaleni zawodowo lub prywatnie.
  • Czujemy, że się zmieniliśmy i nie jesteśmy już sobą.
  • Czujemy, że nie lubimy tego, kim się staliśmy.
  • Czujemy, że nie odnajdujemy w sobie swojego prawdziwego „ja”.
  • Czujemy się zaniedbani fizycznie i psychicznie.
  • Czujemy się wiecznie zmęczeni.
  • Czujemy się wypruci z emocji i mało co nas cieszy.
  • Czujemy się zagubieni.
  • Czujemy, że nikt nas nie rozumie.
  • Czujemy, że straciliśmy swoją intuicję, ten wewnętrzny głos, który podpowiadał nam, co jest dla nas dobre, a co złe oraz jaką drogą powinniśmy kroczyć, by wieść szczęśliwe życie.

Tych odczuć może być znacznie więcej, ale wspólnym ich mianownikiem jest to, że czujemy się odłączeni od swojej prawdziwej natury w poczuciu, że coś z tym życiem jest nie tak. A to są bardzo przytłaczające emocje takie, które wręcz wysysają z nas wszystkie pokłady energii.

Jak odzyskać siebie i swoje życie?

To bardzo proste…

Musimy spędzać czas w samotności.

Sposobem na wyzbycie się tych wszystkich uczuć i dojście do ładu ze sobą jest właśnie przebywanie z samym sobą. I wcale nie chodzi tu o to, by wyjechać na rok w Bieszczady i się tam zaszyć z daleka od cywilizacji. Choć, być może, warto rozważyć taki wyjazd od czasu do czasu na tydzień lub choćby dłuższy weekend.

W życiu regularnie potrzebujemy się zatrzymać, rozejrzeć dookoła, zastanowić, przemyśleć, co robimy i dokąd zmierzamy. Cisza jest naszym sprzymierzeńcem. Co jakiś czas musimy się odciąć od całego zgiełku, hałasu miasta, rutyny, codzienności, dzieci, rodziny, ludzi, technologii. Musimy wsłuchać się w siebie, w swoje potrzeby, marzenia, pragnienia, stać się bardziej uważnymi, połączyć się ze sobą i odnaleźć ponownie ten cichy wewnętrzny głos, który prowadzi nas przez życie.

Przebywanie sam na sam ze sobą jest rodzajem sprzątania. Porządki te musimy wykonywać stale. Nie wystarczy zająć się tym raz do roku. Ten czas jest jak gotowanie strawy dla duszy, jest esencją rzeczy, rozpaleniem życiodajnego ognia. Za jego pośrednictwem uczymy się oddzielać dobre od złego, rozumieć i utrzymywać życie w porządku. Przestajemy bać się rzeczy wielkich, potężnych, cyklicznych i nieprzewidzianych. Nabierając dystansu możemy ujrzeć rzeczy bardziej wyraźnie i poznać w sobie to, co być może do tej pory było nieznane czy stłamszone.

Bycie z samym sobą daje nam bardzo wiele. Dzięki temu odzyskujemy:

  • Poczucie bezpieczeństwa.
  • Wytchnienie.
  • Zrozumienie.
  • Spokój umysłu.
  • Klarowność myśli i uczuć do siebie i innych.
  • Radość.
  • Motywację.
  • Twórcze przebudzenie.
  • Większą aktywność
  • Większą produktywność.
  • Poprawę zdrowia, gdyż zwiększa się nasz odporność fizyczna i psychiczna.
  • Jasność wyrażania i poprawę komunikacji.
  • Poprawę relacji z najbliższymi — wbrew pozorom zbliżamy się do nich, a nie oddalamy.
  • Zaczynamy lepiej — zdrowiej jeść.
  • Łatwiej podejmujemy dobre decyzje i chętniej podejmowaniu działanie.
  • Wzrasta poziom naszej empatii.
  • Stajemy się bardziej uważni – odzyskujemy świadomość tego, co się z nami dzieje, tego co się w nas dzieje i tego, co się dzieje naokoło nas.
  • Odnajdujemy harmonię ze sobą i otaczającym nas światem.
  • Poprzez przebywanie w swoim własnym towarzystwie stajemy się lepszymi ludźmi dla siebie i innych. Nasze życie staje się pełniejsze, spokojniejsze i szczęśliwsze.

Poprzez bycie z samym sobą poznajemy kim jesteśmy. Dzięki temu mamy możliwość zastanowić się nad celem własnego życia. Przez pewien czas (nawet całkiem długi) możemy to ignorować, możemy nie słuchać siebie, swojego ciała, swojej intuicji, wypierać ze świadomości nawoływania duszy — czyli swojego autentycznego „ja”, ale prędzej czy później ta nieszczerość wobec siebie wypłynie na powierzchnię, jako poczucie nieszczęścia, zagubienia i emocjonalnego rozwarstwienia.

Jak spędzać czas w swoim własnym towarzystwie i się nie nudzić?

Zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób jest to zadanie niełatwe. Wielokrotnie pisałam już, że praktyka medytacji jest sposobem na wyciszenie i skupienie się na sobie, jednak często odpowiadacie mi, że nie potraficie nic nie robić, wysiedzieć w bezruchu i spokoju. Ci, którzy mają z tym problem, nie muszą się martwić. Dobra wiadomość jest taka, że medytacja jest tylko jedną z opcji.

By odnaleźć w sobie to wszystko, o czym powyżej pisałam i nauczyć się spędzać czas w swoim własnym towarzystwie możesz robić mnóstwo rzeczy. Musisz trzymać się tylko jednej zasady – to co robisz ma sprawiać Ci przyjemność i dawać poczucie dobrze spędzonego czasu. Nawet jeśli jest to tylko jedna minuta w ciągu dnia uczyń ją wartościową. W przeciwnym wypadku wyjdziesz z tego doświadczenia z poczuciem zmarnowanego czasu.

Nie ma większego znaczenia, co konkretnie będziesz robić. Dla każdego będzie to coś innego. Ale jeśli nie masz pomysłu na to, jak spędzać czas sam ze sobą oto kilka przykładów.

  • Obcowanie z naturą (np. spacery, przejażdżki rowerowe, przytulanie drzew – jeśli lubisz, leżenie na trawie, patrzenie na ptaki, obserwowanie dzikich zwierząt, moczenie stóp w morzu, leżenie na hamaku, 5 minut w ciszy na słońcu).
  • Sztuka — zarówno jej wykonywanie, jak i oglądanie (np. pisanie, malowanie, rysowanie, szkicowanie, szycie, dzierganie, lepienie, rzeźbienie, taniec, granie, śpiewanie, słuchanie muzyki). Wszystkie formy wyżywania się artystycznego działają jak balsam na Twoją duszę.
  • Aktywność fizyczna (np. bieganie, joga, jazda na rowerze, pływanie).
  • Kąpiel/relaks — tak po prostu (np. kąpiel w pianie, przy świecach, z olejkami zapachowymi, sauna, masaże).
  • Medytacja — wszelkie jej formy i rodzaje.

To tylko kropla przykładów w całym morzu możliwości. Tego szczególnego czasu może dostarczyć nam również psychoanaliza, rozmyślanie w samotności oraz inne doświadczenia sprzyjające wejściu w głąb siebie i przemianie. Każdy ma swoje preferencje i sposoby. Szybko zorientujesz się, co na ciebie działa, a co nie.


Każdego dnia musimy wygospodarować czas na kontemplację, ponieważ za jej pomocą tworzymy sobie przestrzeń do życia, przestrzeń, która będzie należeć tylko do nas. Nie ma znaczenia jak ta kontemplacja będzie wyglądać, czy będzie z papierem i ołówkiem, farbami, narzędziami, rozmowami. Ważne jest by była czasem i swobodą, która służy nam, ponieważ jest ona porządkowaniem naszego wewnętrznego życia, które — przez wielu niedostrzegane — jest odzwierciedleniem naszego życia zewnętrznego.

I już na koniec chcę powiedzieć o jeszcze jednej bardzo istotnej rzeczy.

Czas w takiej samotności powinien być elementem naszej codzienność. Nie tylko dla nas, ale i dla wszystkich. Bardzo często strach przed osamotnieniem prowadzi do tego, że zaczynamy osaczać ludzi. Szczególnie często dzieje się to w przypadku kobiet. Pragniemy spędzać z kimś bardzo nam bliskim, kimś, kogo kochamy każdą minutę dnia i nocy. Osaczamy mężczyzn, ale także dzieci. Uzależniamy się od nich i próbujemy uzależnić ich od siebie. To działa niestety destrukcyjnie na nas,  na nich i nasze wspólne relacje. Tak samo, jak sobie tak i innym musimy dawać PRZESTRZEŃ. Przestrzeń do życia. Przestrzeń do robienia swoich własnych rzeczy. Za tym idzie ważna nauka, którą jest niezależność.

Bycie samemu to nie samotność, nie oznacza też, że stajemy się samolubni. Zatem przestań tego unikać i spróbuj, a wydarzą się rzeczy piękne. Być może nie już i nie jutro, ale ten dzień nadejdzie jeśli tylko sobie na to pozwolisz.


Jestem ciekawa Twoich przemyśleń. Jak to wygląda u Ciebie? Czy spędzasz czas sam na sam ze sobą, czy zupełnie zapominasz o tym? A może ten czas napawa cię niepewnością i obawą? Jeśli tak, to dlaczego tak się dzieje? Czego się boisz? Zadaj sobie te pytania i znajdź w sobie odpowiedzi.

W komentarzach dzieją się zawsze najciekawsze rzeczy i wiele można się dowiedzieć, dlatego podziel się proszę swoim zdaniem i doświadczeniem. Twój komentarz może pomóc komuś podjąć decyzję lub znaleźć odpowiedź na nurtujące pytanie.

Dziękuję Ci za Twój głos i wkład w tworzenie tej małej wirtualnej przestrzeni, z której wszyscy możemy nauczyć się czegoś nowego.


ZOBACZ TEŻ:
JAK ZACZĄĆ MEDYTOWAĆ
5 RZECZY, KTÓRE POWINIENEŚ WIEDZIEC O MEDYTACJI
JAK SIĘ ZMOTYWOWAĆ
DZIEWCZYNO, CZY DBASZ O SIEBIE?

More from Evelina Lesniewska

To miał być pierwszy dzień mojego nowego życia…

Dziś miał być pierwszy dzień mojego nowego życia. Pierwszy dzień po powrocie do Polski z trzyletniej...
Read More
  • Uwielbiam spędzać czas tylko ze sobą <3 Też nigdy nie miałam z tym problemu. Ale dostałam w zestawie jeszcze introwertyzm ;-) Dlatego czasu spędzonego w samotności jest mi ciągle za mało ;-) A jeśli już go mam to biegam po lesie, czytam książki, gotuję lub piekę, a czasami po prostu siedzę i patrzę na drzewa.
    Bardzo wartościowy wpis. Jak tak sobie obserwuje ludzi to większa część nie potrafi spędzić w samotności nawet godziny – bo zapatrzenie w telefon w takich chwilach nie uważam za czas spędzony w samotności.

    • Hej Natalia! Tak, niestety to bardzo smutne, że ludzie nie potrafią spędzać czasu samemu. Wielu nie potrafi zrobić tego przez 10 minut, a co dopiero przez godzinę. A przecież to takie proste ;)
      Bardzo podoba mi się jak spędzasz ten czas ze sobą :)

  • Bardzo wyciszający artykuł. Ja uwielbiam te chwile, kiedy jestem całkiem sama w domu;-) I nigdzie się nie śpieszę, nikt nie woła gdzie jest to i tamto i niczego po prostu nie potrzebuje. Ja i cisza lub dobra muzyka na full. Kurcze jak mnie to cieszy. Pzdr Kasia

    • Hej Kasia! Cieszę się, że tak to czujesz i dziękuję za piękny komplement – wyciszający artykuł <3 Bardzo spodobało mi się to okreslenie :)
      To jest w tym wszystkim właśnie najfajniejsze, że tak duzo radości potrafi to dawać!
      Pozdrawiam ciepło :)

  • Jestem fanką spędzania czasu ze sobą, ale i też uwielbiam kontakty z innymi :) Bardzo lubię godzinę dla siebie z samego rana (medytacje, itp) i czas na książki wieczorem. Teraz więcej czasu pracuję w domu, co mi zwykle nie przeszkadza. Staram się często wychodzić „do ludzi” np. na siatkówkę czy kawy na miasto ze znajomymi co mnie chroni przed „zdziczeniem” ;)

    • Ja też właśnie bardzo lubię tę godzinkę dla siebie wczesnym rankiem, kiedy większość jeszcze śpi. Taka Magic Hour to jest dla mnie :)
      Super, że pomimo tego, że pracujesz z domu to świadomie wychodzisz do ludzi i zmieniasz otoczenie. Wydaje mi się, że strasznie dużo ludzi ma z tym problem. Przechodzą na swoje i po jakimś czasie wracają na etat, bo czują się odseparowani od innych. Trudno jest mi to zrozumieć, bo przecież to coś nad czym zwyczajnie można popracować i zmienic w prosty sposób.

  • Ja mam marzenie, żeby w ogóle spędzać sama ze sobą duuużo więcej czasu. Np. 3 dni na zupełnie samotną podróż. Na początek. Dopiero jak jesteśmy sami ze sobą, dowiadujemy się tych najważniejszych rzeczy o sobie. Można przejść przez życie zupełnie nie będąc ich świadomym i to jest bardzo smutne.

    • Tak, bardzo jest to przykre i szczerze mówiąc przeraża mnie to nieco.
      Mnie się marzy ‚silent retreat’. Bardzo jestem ciekawa jak to jest nie mówić nic przez kilka dni. Wydaje mi się, że to taki sposób na samotność, gdzie choć nie jesteśmy sami, bo wokół nas są ludzie to jest to bardzo intensywny czas sam na sam ze sobą.

  • W tym pędzie życia nie zdarza mi się często chwila samotności, tym bardziej szanuję ten czas, kiedy już uda mi się zostać samej. <3 Te chwile są niezbędne do utrzymania życiowej równowagi. Tak jak pisałaś, bycie z samym sobą daje nam bardzo wiele. :)

    • Dokładnie, szczególnie ważne jest to wtedy, kiedy odczuwam tę szalony pęd życia. Ciągle za czymś gonimy, czegoś szukamy nie zdająć sobie tak naprawdę sparwy, co tym czymś jest. A wystarczyłoby po prostu na chwilę się zatrzymać.

  • Na jakiś czas zupełnie o tym zapomniałam i zaczęło mi to bardzo dokuczać. Wydaje mi się, że nawet mój mąż zauważył, że brakuje mi właśnie tego czasu, który mogę spędzić sama ze sobą. I bardzo mnie wspiera, bym mogła ten czas mieć. Jak go wykorzystuję? Przede wszystkim na aktywność fizyczną, czytanie, zamknięcie się na pół godziny w sypialni, by poleżeć w ciszy i spokoju, albo się zdrzemnąć, czasami jest to wyjście na samotny spacer. Lubię być też sama ze sobą w kuchni, gdy gotuję albo coś piekę i moi domownicy już wiedzą, że nie jest dobrym pomysłem, by mi w tym czasie przeszkadzać.

    Wpis piękny, bardzo kojący. Jak zawsze przeczytałam z przyjemnością.

    • Fajny ten Twój mąż :D. Dobrze jest mieć wokół siebie bliskich, którzy to rozumieją i wspierają nas w tym. Szalenie ważne to jest. Myślę, że to wprowadza dużą harmonię do rodziny.
      A wiesz, że takie gotowanie, o którym piszesz jest rodzajem medytacji? :)

      Dziękuję pięknie :* Nie zdawałam sobie sprawy, że da się słowem pisanym wywołać u ludzi spokój i ukojenie. Chyba coś musi być na rzeczy, bo już Kasia powyżej wspomniała, że tekst jest dla niej wyciszający. Cudownym komplemetem jest dla mnie słyszać to od was. Dzięki po stokroć <3

  • Rewelacyjny wpis. Ja bardzo lubię spędzać czas ze sobą, lubię te chwile kiedy jestem sama i mogę się wyciszyć i spokojnie pomyśleć :)

    • Dziękuję. Bardzo się cieszę, że wpis ci się podoba.
      A co najbardziej lubisz wtedy robić? Masz jakieś ulubione rzeczy / aktywności?

  • pięknie napisana i bardzo mi bliska notka .. bardzo mi się podobają pomysły, o których napisałaś jak obcowanie za naturą czy sztuka .. dodam jeszcze moje ulubione – spoglądanie na niebo i na zmieniające się światło szczególnie o świcie i zmierzchu :^) … bardzo trafnie to ujęłąś to to tym ‚osaczaniu’ i aby dawać komuś ‚przestrzeń’ taką a czasie właśnie :^) .. podziwiam Twoje pisanie i pozdrawiam ciepło

    • Och tak! Światło o świcie i o zmierzchu jest magiczne. Nie bez powodu je w końcu tak nazywają ;) Zawsze urzeka mnie taniec kolorów na niebie. W niedzielę ćwiczyłam jogę na świeżym powietrzu i muszę ci powiedzieć, że na zakończenie, kiedy leżeliśmy na matach i po prostu w spokoju patrzyliśmy w niebo to, to było najlepszym momentem z całego dnia. Baaaardzo wyciszające doświadczenie, ale jednocześnie napawające optymizmem.

      Pięknię dziękuję i również przesyłam ciepłe pozdrowienia z zimniej (od kilku dni) Anglii. ;)

      • o tak wyobrażam sobie .. joga na świeżym powietrzu to jest czysta miłość do siebie :^) przesyłam wiele ciepła zza oceanu i wiele dobrych fal

  • Patrycja Wałęga

    Jak zwykle przygotowałaś dla nas świetny, konkretny i ważny wpis :) Podobnie jak Ty, od dziecka nie mam problemów ze spędzaniem czasu ze sobą jednak dopiero od niedawna zaczęło mi to dawać efekty terapeutyczne. Fantastyczne jest to, że kochasz samą siebie bo to jest naprawdę tak niemożliwie trudne, przynajmniej dla mnie osobiście. Ale takie dawanie sobie przestrzeni faktycznie może doprowadzić do tego, że mając więcej czasu na spokojne, niekrytyczne rozmyślanie, któregoś dnia dotrę do moemntu w którym nie będę miałą już do siebie żalu, a zobaczę co fajnego mnie czeka i co mogę zrobić czekając na to :) Dzięki Evelina, strzał w dziesiątkę z tematyka! <3 Pozdrawiam!

    • Wiesz… dla mnie jakoś nigdy nie było trudne kochać siebie. Nie zawsze czułam, że mogę powiedzieć, że kocham siebie, ale zawsze się lubiłam. Wiem jednak, że bardzo wiele osób ma z tym problem. W tym kroku od lubienia do kochania pomogło mi kilka prostych ćwiczeń, ale powiem Ci o 3 najważniejszych.
      1. Uświadomić sobie, że jestem jedyną osobą, z którą muszę spędzić całe swoje życie 24/7.
      2. Mówić sobie na głos do lustra każdego ranka „Kocham Cię”.
      3. I najważniejsze – wybaczenie sobie. Jest ok popełniać błędy, jesteśmy tylko ludźmi, nie zawsze postępujemy słuszenie, nie zawsze godnie, nie zawsze dobrze. Nie jesteśmy idealni i nigdy nie będziemy. Zresztą głęboko wierzę, że ten który wszystko robi dobrze, nie popełnia błedów i nie odnosi porażek stoi w miejscu i się nie rozwija. Przeszłość jest przeszłością już nic z nie da się z tym zrobić, ale to na co mamy wpłtw to nasza teraźniejszość i lepiej na tym sie skupiać. Wybaczanie nie jest łatwe, ale jest możliwe. Napiszę o tym więcej niedługo, bo właśnie w tym temacie przygotowywałam niedawno moduł do kursu.
      Pozdrawiam i ściskam mocno <3

      • Patrycja Wałęga

        Wow dziękuję Ci bardzo! Super techniki, tylko ta ostatnia jest meeega trudna do wdrożenia ale właśnie chyba to jest moim największym problemem, i nie tylko moim. Bradzo ciężko jest się skupić na teraźniejszości i nie grzebać w przeszłości a co gorsze- nie stresować się o przyszłość, która zazwyczaj wygląda dużo lepiej niż przewidujemy ;) Z niecierpliwością czekam zatem na więcej informacji, to będzie superpomocne. Dzięki i pozdrawiam serdecznie! :)

      • Tak, jest to bardzo trudne. Ja się zmagałam z tym wiele lat. Bardzo dużo wybaczyłam także sobie. Nie ze wszystkim się uporałam, ale pracuję nad tym. Trzeba też pamiętać, że to praca na całe życie. Nawet jak się uporamy z przeszłością to z czasem pojawią się nowe rzeczy. Ale wierz mi to jest tak konieczne. Warto to zrobić. Trzeba to zrobić, dla swojego zdrowia, spokoju i szczęścia. A dzięki temu inni będą z nami szczęśliwi. Bardzo mnie zmobilizowałaś, by o tym napisać. Będzie wpis na blogu w najbliższym czasie :)

      • Patrycja Wałęga

        Oj, tak to na pewno nie jest coś co można „odbębnić” i zapomnieć, jak najbardziej masz rację, że nad tym trzeba ciągle pracować. Ale podejrzewam że jest łatwiej jak się zmieni swoje podejście do własnej osoby, wtedy każda kolejna rzecz na naszej drodze nie jest już tak dużym problemem. Dziękuję Ci bardzo za te słowe, dodałaś mi otuchy i motywacji żeby bardziej skupić się tym problemie. Czekam z niecierpliwością na posta! <3

  • Chyba jestem szczesciara, bo jestem osoba, ktora lubi spedzac czas sama z soba i dobrze czuje sie w swoim towarzystwie. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • Wspaniale! Myślę, że zdecydowanie możesz uważać się za szczęściarę. Pozdrawiam ciepło :)

  • Wymagalo to czasu, ale obecnie jestem na etapie, ze gdyby nie moj czas z sama soba, brakowalo by mi energii na czas z innymi. Co przez to rozumiem, to fakt, ze wypelnienie siebie samej tym co kocham, tym czym sie pasjonuje, swoimi obserwacjami swiata, swoim wlasnym oddechem. Dlatego uwazam, ze to bardzo wazny czas. Swietny wpis Evelino. Sciskam, Daria xxx

    • Właśnie! Super, że o tym piszesz, bo to bardzo ważna rzecz. By mieć czas dla innych musimy mieć najpierw czas dla siebie. To jest takie proste i oczywiste zarazem. :)

      Dzięki Daria! Ściskam mocno xxx

  • Ja uwielbiam spędzać czas sama i mam to od dziecka ;) Wtedy jestem najbardziej twórcza. Dlatego brawo i dzięki za ten wpis. Widzę czasem takie jakby zdegustowanie w oczach innych osób, tak jakby taka świadoma samotność była czymś… dziwnym? Tymczasem to naprawdę świetna rzecz i jak jakiś czas mi jej brakuje to chodzę podminowana :)

    • Tak, też właśnie dostrzegam to zdziwienie i zdegustowanie u innych, jakby to było coś niemoralnego, coś czego nie wypada robić. Zawsze sobie wtedy myślę o ile taka osoba byłaby szczęśliwsza, gdyby tylko sobie na to pozwoliła i spróbowała żyć po swojemu, by zobaczyła czego to ona chce od życia, a nie czego chcą od niej inni.

      Mam podobnie jak ty z tą twórczością i z narastającym poirytowaniem ;)

  • Mam wrażenie jakbym czytała post o sobie! Uwielbiam spędzać czas w swoim towarzystwie, nie jestem introwertyczką i kocham ludzi. Dodałabym jeszcze, że bardzo cenię sobie towarzystwo bliskich osób, na dalszych znajomych mam ochotę niezmiernie rzadko, za to masowe sytuacje mnie już przytłaczają – koncerty, przepełnione galerie handlowe, tramwaje – w takich sytuacjach czuję się zagubiona. Bardzo fajny blog, na pewno wpadnę ponownie! :) Pozdrawiam

    • O! Mam dokładnie to samo w przeludnionych miejscach. Po kilkunastu minutach w galerii handlowej czuje się taka ogłupiała i zagubiona, że nie je jestem w stanie na niczym się skupić i muszę szybko stamtąd wyjść. Między innymi dlatego nie znoszę chodzić na zakupy i łączę się w bólu z tymi wszystkimi facetami stojącymi przed sklepami i czekającymi na swoje partnerki. ;)

      Dzięki Małgosiu zapraszam do siebie częściej :)

  • Chyba jestem podobna do ciebie – nigdy się nie nudzę. Zawsze umiem sobie coś do zrobienia wymyślić. Często jestem sam na sam ze sobą i dobrze mi z tym :)

    • Fajnie Klaudia, że lubisz swoje towarzystwo. Mam nadzieję, że chętnie też przebywasz z innymi, bo tu chodzi o to by znaleźć balans pomiędzy jednym a drugim :)

  • Julia Duda

    Wspaniały wpis , wiele mi uświadomi! Żyje każdego dnia w strachu i stresie, dławie się każdego dnia wylewki emocji w mojej głowie… czas samotności dla samej siebie jest chyba największym moim lękiem choć zawsze lubiłam być sama, często niestety kończyło się to na odcieciem się od bliskich , zamykana się w sobie . Wyjeżdżając do Anglii, zostawiając rodzinę i przyjaciół dla mojego aktualnego męża (chociaż jestem z nim szalenie szczesliwa) wypaliło jakąś dziurę we mnie w środku, nienawidzę tego miejsca , jestem tu nieszczęśliwa,( może też dlatego że żyje chyba w najgorszym mieście.) Cała miłość, wszytko co we mnie żyje przelałam na mojego męża od którego nie odstępuje na krok. Bardzo mnie kocha i kocha spędzać że mną czas tak jak ja z nim ale często zauważa że nie mam własnego życia kosztem bycia obok niego nawet jak śpi po nocce wolę być przy nim niż się z kimś spotkać, iść na zakupy , na spacer czy gdziekolwiek … zastąpił mi miłość rodziców , przyjaciół i wszystkiego co kochałam … zapomniałam o sobie choć mało było chwil gdy siebie akceptowalam, kochałam… wiem że czas to zmienić, nie jestem już dzieckiem . Bycie samemu nie zawsze oznacza samotność. A czas sam na sam ze sobą czy własnymi lękami może przynieść rozwiązanie i ukojenie .. dziękuję, czasem potrzebujemy dostać prawda w twarz a ja już teraz zacznę nad tym pracować!

    • Julia pierwsz najważniejszy krok do zmiany już wykonałaś, bo jesteś świadoma tego problemu i widzisz skąd się on bierze, na co się przekłada i jak wpływa na Twoje życie. Wykonałaś też drugi bardzo ważny krok – chcesz to zmienić. Warto spróbować! Na początku te zmiany nie będą czymś na co będziesz mieć szczególną ochotę, ale z czasem to się zacznie zmieniać. Zobaczysz jak się stajesz się coraz bardziej odważna i silniejsza. Takie całkowite poleganie na drugim człowieku i uzależnienie się od niego nie jest dobre. Traci się swoją osobowość, siłę i niezależność. Ani nie wpływa to dobrze na nas, ani na nasze relacje z innymi ludźmi – szczególnie tymi najbliższymi. Odnajdująć harmonię w sobie odnajdziesz harmonię z otaczającym Cię światem. Byłam kiedyś w podobnej sytuacji. Zajęło mi wiele lat by dojść do ładu ze sobą i tym wszystkim, ale jestem za to niesamowicie wdzięczna, bo to była bardzo ważna lekcja w moim życiu. Nie rezygnuj z niej :)

      • Julia Duda

        Dziękuję, napewno nie zrezygnuje ! Zaczynam od zaraz, chce by te lata kolejnych w moim życiu poważnych zmian zaczęły się w tym momencie ! Dziękuję Ci za te artykuły, trafiasz w sedno ! 😙

      • Julia cieszę się bardzo i dziekuję :) Mam dla Ciebie taką propozycję – 2 rzeczy, które możesz zacząć robić dla siebie i które pomogą Ci odnaleźć swoje prawdziwe ja oraz przywrócić harmonię. Pierwsza z nich – ustal sobie, że raz w tygodniu zabierasz się na randkę. Idziesz do kina, na wystawę, z książką do parku czy cokolwiek innego, co lubisz, ale rób to regularnie w każdy tydzień. Nawet jeśli miałaby to być randka tylko przez godzinę. Druga rzecz to zacznij pisać poranne strony (wspominałam już o nich na blogu). Najlepiej każdego ranka, ale jeśli nie masz czasu to kiedykolwiek w ciągu dnia. Przeznacz na to osobny zeszyt i zapisuj 2-3 strony wszystkiego, co przyjdzie ci do głowy. Używamy tutaj techniki wolnego/swobodnego pisania, czyli nie skupiamy się na tym, co chcemy napisać oraz jak tylko przelewamy na kartkę wszystkie myśli, jakie pojawiją się nam w głowie. Dzięki temu zaczniesz lepiej poznawać siebie i znajdziesz odpowiedzi na wiele pytań :)

      • Julia Duda

        Podobają mi się te pomysły 😊 spróbuję! Widziałam też VB o którym pisałaś, mapie marzeń i pragnień, bardzo mi się to spodobało! 😍

      • Tak, to też bardzo fajny i skurteczny sposób na określenie tego czego naprawdę w życiu chemy i kim chcemy być. Polecam bardzo :)

  • Uwielbiam spędzać czas z ludźmi i uwielbiam ten czas dla siebie. Tak jak napisałaś, jest niezastąpiony i bardzo potrzebny. Z drugiej strony wiem, że nie można tylko zamykać się na siebie, bo przebywanie tylko ze sobą też męczy i potrafi zaszkodzić.

    • Jak najbardziej., Zdecydowanie trzeba zachować balans pomiędzy jednym a drugim i nie popadać ze skrajności w skrajność, co niestety często się zdarza.

  • Również uważam, że człowiek powinien spędzać trochę czasu sam ze sobą – kiedy tego wcale nie robię to w pewnym momencie staję się zirytowana. Zawsze zadziwiały mnie pary, które spędzały ze sobą dosłownie cały czas. Chyba bym oszalała.
    Podobniejak Ty od dziecka nie miałam problemu, aby zająć się sama sobą :)

  • Czytałam tylko „Największa kłamstwa naszej cywilizacji” i „Największe skarby naszej cywilizcji”. :)

  • Tak. w dzisiejszych czas jest to bardzo ważne i powinien to być nasz priotytet. Na szczęście jesteśmy coraz bardziej tego świadomi.
    Pozdrawiam ciepło :)

  • Storyland 14

    Nie napisałaś dla mnie nic nowego za to ciekawie usestymatyzowałaś fakty. Od najmłodszych lat mam w sobie wypielegnowaną chwile tylko dla mnie samej. Chyba jeszcze w wieku pózniej podstawówki i liceum nauczył mnie tego mój dawny pies, miałam to szczęście,że wychowałam się w niedużym miasteczku gdzie nie brakowało zieleni i przestrzeni. I właśnie po szkole,pracy,czy zwyczajnie dla odseparowania się od tego co na zewnątrz uwielbiałam moje spacery ‚ w pola’ tak je nazywałam. Zwyczajnie usiąść pod ulubionym drzewem, czytanie książki gdzieś na tyłach ogrodu i przemierzanie kilometrów ścieżkami parkowymi potrafiło bardzo mnie uspokoić, naładować baterie czy dać możliwość przemyślenia wielu rzeczy. Dziś mieszkam w dużym mieście ( narazie) i wcale to nie pomaga, bo nie mam już ‚moich pól’ ale lubię sobie je stworzyć, moje poniedziałki to nie tylko sprzątanie ale i spacer do parku, wizyta w galerii sztuki, ulubiona kawiarnia. Czego mi brakuje – przestrzeni dlatego w weekendy jak najszybciej opuszczamy miasto. Najważniejsze aby każdy znalazł w sobie tą chęć opuszczenia tlumnego i hałaśliwego gwaru codzienności aby udać się na swoje własne ‚pola ‚ 😀

    • Bardzo podoba mi się jak to wszystko opisałaś i cieszę się, że masz w sobie taką potrzebe i taki nawyk, który pielęgnujesz. To bardzo ważne. Wbrew pozorem większość z nas doskonale o tym wszystkim wie, Nie odkrywam tu nic nowego. Czasem po prosty potrzebujemy, by ktoś nam o tym przypomniał, albo własnie zebrał w całość dzieki czemu uporządkujemy sobie to w głowie.

      Pozdrawiam ciepło :)

  • Cieszę i się i dziękuję. Wpadaj częściej, będzie mi bardzo miło porozmawiać z Tobą w komentarzach i poznać Cie bliżej :)

  • Uwielbiam być sama, chętnie wysłałabym domowników w daleka podróż by móc w domu pobyć samemu. Samotność dla siebie odkryłam w truchtaniu z psem i rowerowymi wyprawami po okolicy i zawsze czuje się lepiej po takiej choć godzinnej eskapadzie.