5 rzeczy, które powinieneś wiedzieć o medytacji

Moja przygoda z medytacją zaczęła się kilka lat temu, ale tak na serio usiadłam do niej (dosłownie) dopiero półtora roku temu. O medytacji mówi się dużo, ale nadal wielu ma z nią błędne skojarzenia. Słysząc słowo medytacja na myśl przychodzą nam buddyjscy mnisi z ogolonymi głowami w pomarańczowo — bordowych szatach lub dziwni ludzie siedzący ze skrzyżowanymi nogami i wydający z siebie dźwięki OM.

Kiedyś medytacja też mi się tak kojarzyła. Nie rozumiałam jej i nie wiedziałam, po co się ją robi. Moje pierwsze spotkanie z medytacją miało miejsce lata temu, na sportowym evencie. Po kilku godzinach ćwiczeń wszyscy położyliśmy się na podłodze przy zgaszonym świetle i wsłuchując się w głos prowadzącego, wyruszyliśmy w podróż w głąb siebie. Była to wtedy medytacja z wizualizacją. Wywarła na mnie takie wrażenie, że do dziś ją pamiętam. Moje kolejne spotkania z wyciszeniem przyszły nieco później, kiedy pojawiły się u mnie problemy ze spaniem. Testowałam wtedy różnych aplikacji, które pozwoliłyby mi się uspokoić i zasnąć choćby na kilka godzin. Lubiłam je i działały za każdym razem, jednak nadal nie miałam w głowie tego połączenia, że są to sesje medytacyjne.

Półtora roku temu zaczęłam częściej słyszeć, że ktoś praktykuje medytację i o korzyściach jakie dzięki niej osiągnął. Zaciekawiło mnie to, ale prawdą jest, że głównym powodem, dla którego postanowiłam usiąść z zamkniętymi oczami, był paniczny lęk przed lataniem samolotem. Za miesiąc czekała mnie podróż do Polski i zupełnie nie wiedziałam jak zapanować nad strachem. Sporo na ten temat szukałam i natrafiłam na informację, że to właśnie medytacja może mi pomóc uspokoić się i zapanować nad nieracjonalnym lękiem i gonitwą myśli, kiedy już znajdę się w powietrzu na pokładzie samolotu.

Na efekty nie musiałam długo czekać. Pojawiły się bardzo szybko. Zauważyłam, że dni, w których praktykuję medytację od rana są spokojniejsze, milsze, weselsze, a ja mniej się denerwuję, mam jaśniejszy umysł i jestem zdecydowanie bardziej produktywna. Trudne i stresujące sytuacje dnia stają się łagodniejsze, a myśl o nadchodzącym locie już mnie nie paraliżowała. Wytrwałam miesiąc, a potem kolejny, i kolejny, i kolejny. Zauważyłam, że kiedy medytuję i robię to regularnie, wszystko w moim życiu staje się lepsze. Naprawdę wszystko.

Długo zbierałam się, by napisać wam o medytacji. Sama nie wiem czemu? Chyba dlatego, że wiele od razu chciałabym wam o niej powiedzieć, ale wiem też, że to taki temat, który trzeba zgłębić samodzielnie. Poszukać, poczytać i spróbować. I dziś chciałabym was zachęcić właśnie to tej próby. Ten wpis nie będzie o tym, jak medytować, z kim i po co. Po prostu podam wam 5 rzeczy, które powinniście wiedzieć o medytacji, bo wiem, że często te wyobrażenia są mylne.

5 rzeczy, które powinieneś wiedzieć o medytacji.

  1. Nie ma złego sposobu medytacji. Choć metod jest wiele. Możemy medytować siedząc ze skrzyżowanymi nogami w pozycji lotosu, na krześle, w pozycji leżącej (choć ta nie jest zalecana, bo łatwo usnąć), a nawet jedząc czy będąc w ruchu (np. spacerując). Możemy próbować wyciszyć nasze myśli lub medytować za pomocą wizualizacji. Możemy to robić przez 5 minut, 10, albo przez godzinę. Nie ma to wielkiego znaczenia. Bo nie jest ważne, jaki sposób wybierzesz ani jak długo będziesz medytować. Nie ma jednego najlepszego sposobu medytacji. Co więcej, medytacja jest najtrudniejsza rzeczą na świecie i zarazem najłatwiejszą. Najlepszy sposób czy metoda medytacji to taka, która działa na Ciebie i którą po prostu będziesz wykonywać.
  2. Medytacja nie polega na tym, by całkowicie wyłączyć myślenie. Wiele osób ma mylne przekonanie, że tym właśnie ona jest. Stanem zupełnie pozbawiony myśli. Wielu tak właśnie próbuje ją praktykować i szybko się zniechęca uważając, że to nie dla nich. Stan całkowitego/absolutnego wyłączenia myśli jest praktycznie nieosiągalny. Myśli zawsze będą się pojawiały w naszej głowie czy tego chcemy, czy nie. Naszym zadaniem podczas medytacji jest nieskupianie się na nich, a nie ich wyłączenie. Nie oceniamy naszych myśli, nie przywiązujemy się do nich. Pozwalamy im się pojawiać i mijać niczym chmury na niebie. Myśli przychodzą i odchodzą, aż z czasem (podczas kolejnych sesji medytacyjnych) będzie pojawiać się ich coraz mniej.
  3. Regularność jest kluczem. Wystarczy 5 lub 10 minut rano i/lub wieczorem. Medytuj, kiedy możesz i ile możesz. Najgorsze to postawić sobie nierealne wyzwania jak np. codzienna medytacja przez godzinę, kiedy ledwo starcza ci czasu na to, by się dobrze najeść. Nie długość jest istotna, a to aby wykonywać ją codziennie. Nawt jedna minuta medytacji będzie lepsza niż jej brak.
  4. Daruj sobie wymówki. One zawsze będą się pojawiały. Wmawianie sobie, „to nie dla mnie”, „nie mam czasu, jestem zbyt zajęty”, „nie mogę tyle wysiedzieć w bezruchu”, „nie mogę nie myśleć”, „medytacja nie jest dla mnie” są bez sensu. Jeśli szukasz wyciszenia, spokoju, odnalezienia siebie i swoich myśli w tym codziennym bałaganie to spróbuj. Jeśli ci się naprawdę nie spodoba, zawsze przecież możesz zrezygnować. Ale jeśli chcesz medytować to uczyń z tego jeden z codziennych priorytetów. Wstań 10 minut wcześniej, nie siedź tyle na Facebooku, nie przerzucaj bezmyślnie kanałów w telewizorze, kiedy i tak nic sensownego w nim nie możesz naleźć. Wykorzystaj do tego przerwę w pracy lub drzemkę dziecka. A jeśli i wtedy nie masz czasu, by usiąść spokojnie spróbuj pomedytować gotując obiad czy idąc do sklepu. Medytacja w ruchu oczywiście jest inna niż medytacja z zamkniętymi oczami, ale nie oznacza to, że jest niemożliwa do wykonania. Wystarczy, że skupisz się na sobie swoim oddechu, będziesz świadomy swoich kroków, zapachów i dźwięków na około. Wdech… wydech… i do przodu.
  5. Użyj gotowych/prowadzonych medytacji. Jeśli nie potrafisz tego robić sememu, nie wiesz jak się za to zabrać, na co zwracać uwagę i jak zapanować nad myślami i emocjami, które mogą towarzyszyć ci podczas medytacji, użyj aplikacji lub podcastów, nagrań audio, a nawet filmików na YouTube. W sieci jest duży wybór medytacji i na pewno znajdziesz coś dla siebie. W ten sposób nie musisz się martwić jak to robić. Wystarczy, że usiądziesz i posłuchasz przewodnika. Ja korzystam z aplikacji Headspace, ale jest wiele różnych. Znajdź taką, która najlepiej odpowiada Tobie. Zazwyczaj aplikacje oferują kilka darmowych sesji w zależności od tego, co potrzebujesz. To może być zwykłe prowadzenia, a może potrzebujesz czegoś na odstresowanie lub na sen. Zwróć uwagę na długość poszczególnych sesji oraz głos przewodnika. Dla mnie ten ostatni czynnik ma ogromne znaczenie. Już sama barwa głosu mnie uspokaja i wprowadza w odpowiedni stan wyciszenia.

Dzięki medytacji lepiej śpię, jestem spokojniejsza i lepiej radzę sobie z przykrymi i stresującymi sytuacjami. Staję się bardziej produktywna w codziennych obowiązkach, łatwiej mi się skupić i pozbierać myśli. Za pomocą medytacji lepiej poznałam siebie, swoje emocje i uczucia. Nauczyłam się je dostrzegać i rozumiem, dlaczego się pojawiają oraz jak sobie z nimi radzić. Medytacja poprawia nasze relacje nie tylko z sobą, ale i z otoczeniem. Nasze życie staje się pełniejsze, ale przede wszystkim bardziej świadome. Przestaje przelatywać nam przez palce, w pośpiechu i nie zauważając istotnych wydarzeń.


Ciekawa jestem czy praktykujecie medytację, a jeśli nie to, co takiego was przed tym powstrzymuje? Napiszcie też, jakie są wasze doświadczenia z medytacją.

W komentarzach dzieją się zawsze najciekawsze rzeczy i wiele można się dowiedzieć, dlatego podziel się proszę swoim zdaniem i doświadczeniem. Twój komentarz może pomóc komuś podjąć decyzję lub znaleźć odpowiedź na nurtujące pytanie. 

Dziękuję Ci za Twój głos i wkład w tworzenie tej małej wirtualnej przestrzeni, z której wszyscy możemy nauczyć się czegoś nowego.

.

More from Evelina Lesniewska

KONSULTACJE 1:1 ONLINE

Szukasz wsparcia indywidualnego? Chcesz omówić konkretny problem lub problemy?  Zobacz w czym mogę...
Read More