Wyzwanie #lutyzmedytacją – Podsumowanie

Połowa marca za nami, a ja dopiero teraz mam chwilę, by napisać wam posumowanie mojego wyzwania #lutyzmedytacją. Mam nadzieję, że wybaczycie mi ten lekki poślizg.

O wyzwaniu pisałam wam przy okazji wpisu Jak zacząć medytować. Wyzwanie zrobiłam przede wszystkim dla siebie i z tego też powodu nie zakładałam żadnych grup wsparcia i nie tworzyłam wydarzeń na FB. Nie miałam wtedy zupełnie do tego głowy. Początek roku był dla mnie trudnym czasem z bardzo wielu osobistych powodów. Wiedziałam, że medytacja jest tym, co mi pomoże, w końcu praktykuję ją od półtora roku, ale nie robiłam tego z taką częstotliwością, z jaką chciałam i powinnam była to robić. Zazwyczaj do medytacji siadałam dwa – trzy razy w tygodniu, ale byłam rozkojarzona, zagubiona i niestety, choć ceniłam medytację i podchodziłam do niej z szacunkiem, to nie uczyniłam z niej priorytetu. A to właśnie ten aspekt jest najbardziej kluczowy.

Wierzę, że nic nie dzieje się bez przyczyny i myślę, że po prostu musiałam przejść przez te wszystkie wydarzenia i emocje z nimi związane, by odnaleźć kolejny drogowskaz na mojej drodze. I tak właśnie myślę o tym wyzwaniu, jak o drogowskazie, który pozwolił odnaleźć nową drogę. Nie wiem jeszcze, dokąd ta ścieżka mnie zaprowadzi, ale czuję, że mnie uskrzydla, że jest właściwa i na samą myśl o kroczeniu nią odczuwam niesamowitą ekscytację.

Do codziennej medytacji zaczęłam siadać mniej więcej około 10 stycznia. Od tego czasu aż do dziś nie ominęłam ani jednego dnia. Luty był swego rodzaju eksperymentem, a jednocześnie motywacją, postanowieniem by wytrwać (choćby nie wiem co) jeden pełen miesiąc. To nie był pierwszy raz, kiedy do medytacji siadałam każdego dnia (przez dłuższy okres), ale pierwszy raz, kiedy robiłam to świadomie. Wcześniej były to miesiące, kiedy zaczynałam dopiero poznawać medytację, uczyłam się jej i nie do końca zdawałam sobie sprawę, co robię i jak robię. Przez te półtora roku wiele o medytacji się nauczyłam, ale tak jak wspomniałam zabrakło mi głównego elementu, czyli systematyczności i uczynienia z niej priorytetu.

#lutyzmedytacją okazał się niesamowity. Przyniósł mi ukojenie, wytchnienie i radość. Pomógł uporządkować myśli i emocje. Musiałam przetrawić w sobie to doświadczenie i chyba właśnie dlatego, tak zwlekałam z napisaniem podsumowania. Zadziały się we mnie i w moim życiu rzeczy magiczne. Uczucia, które są trudne do opisania słowami. To jest coś, czego sami musimy doświadczyć by zrozumieć. Postaram się jednak napisać wam konkretne rzeczy, jakie się zmieniły i jakie zauważyłam w ciągu tych 28 dni.

CO SIĘ ZMIENIŁO DZIĘKI MEDYTACJI?

  • Poranna medytacja stała się czymś bardzo naturalnym i normalnym jak mycie zębów. Wcześniej miałam poczucie, że muszę specjalnie wygospodarować dla niej osobny czas, a teraz to po prostu się dzieje.
  • Jestem dużo bardziej świadoma mojego oddechu. Podczas medytacji stawał się on coraz dłuższy, bardziej głeboki, wypełniający moje płuca i przeponę po brzegi.
  • Z każdym dniem odczuwałam większą potrzebę, by siedzieć w medytacji dłużej. W lutym założeniem było 15 minut dziennie, ale już po tygodniu zmieniłam je na 20 minut oraz często siadałam do medytacji także wieczorem na kolejne 15-20 minut.
  • Spałam spokojniej, intensywniej i głębiej.
  • Zaczęłam budzić się o wiele bardziej wypoczęta, dzięi czemu poranne wstawanie przestało być męką. Budziłam się także kilka lub kilkanaście minut przed tym, jak zadzwonił budzik.
  • Moje myśli stały się bardziej klarowne, łatwiej było mi się skoncentrować, wyrażać swoje myśli i podejmować decyzje.
  • Naturalnie przychodziło mi wsłuchiwanie się w siebie i swoje potrzeby oraz odczytywanie swoich uczuć.
  • Stałam się bardziej wyrozumiała dla ludzi i ich emocji. Przestałam oceniać ich zachowania i wypowiadane słowa, w szczególności w sytuacjach konfliktowych. Bardziej świadomie zaczęłam rozumieć, czym podyktowane jest lub możebyć ich zachowanie.
  • Stałam się bardziej wyrozumiała dla siebie i jeszcze bardziej zaprzyjaźniłam się ze sobą. Zawsze lubiłam swoje własne towarzystwo, ale nie zawsze byłam dla siebie miła. Często się za coś ganiłam i miałam zbyt wygórowane oczekiwania wobec własnych działań. Teraz patrzę na siebie zupełnie inaczej. Daję sobie przyzwolenie na popełnianie błędów, na odpuszczenie działań, tematów, pomysłów, których czasami po prostu nie jestem w stanie wykonać. Stałam się swoim własnym obserwatorem, który pozwala mi poznać siebie bliżej.
  • Stałam się bardziej uważna w ciągu dnia. O wiele częściej i intensywniej dostrzegam np. swój oddech, smak i ciepło herbaty, promieni słońca na twarzy i wiele, wiele innych momentów, które kiedyś mijały zupełnie niespostrzeżenie tuż przed moim nosem. Zaczęłam skupiać się na teraźniejszości, żyć absolutnie tu i teraz. Wcześniej praktycznie cały mój dzień obracał się tylko wokół przeszłości lub przyszłości. Brakowało w nim miejsca na teraźniejszość. Tak jakby ona nie istniała, a przecież to przeszłość i przyszłość nie istnieją. Liczy się tylko to, co teraz.
  • Częściej się uśmiecham, częściej jestem radosna i w dobrym humorze. Cieszą mnie małe rzeczy i o wiele bardziej je doceniam. Duże znaczenie ma tu również prowadzenie dzienniczka wdzięczności.
  • Mniej się denerwuję, mniej rzeczy wyprowadza mnie z równowagi, łatwiej mi odchodzić od negatywnych emocji i zdarzeń. Nie rozstrząsam nieprzyjemnych wydarzeń jedynie akceptuję, że miały miejsce.
  • Mogę żyć według własnych zasad, a nie wobec oczekiwań innych. Mogę być taka jaka chcę. Mam do tego prawo. Mam też prawo do gorszego dnia, niestosownego zachowania czy wypowiedzianego słowa, bo jestem tylko człowiekiem i też zdarzają mi się gorsze momenty. Nie muszę być idealna, nie muszę też być przez wszystkich lubiana i rozumiana.
  • Mam wrażenie, że jestem wolna od stresu, stresu, który był nawarstwiony i mocno skumulowany gdzieś głeboko we mnie.
  • Ludzie wokół mnie stali się milsi. Może nie wszyscy, ale widzę znaczną zmianę, szczególnie w moich relacjach z szefem, które nie były najlepsze. Także obcy ludzie częściej się uśmiechają i do mnie zagadują. A ja stałam się jeszcze bardziej otwarta na te relacje z napotkanymi osobami.
  • Znacznie zwiększyła się moja cierpliwość. Cierpliwość do ludzi, ich zachowań i sposobu bycia. Cierpliwość do siebie i do mijającego czasu. Już tak nie gonię, nie pędzę. Mogę postać i poczekać z przyjemnością w kolejce.
  • Uspokoił się mój żołądek i poprawiło się trawienie. Mój brzuch jest bardziej szczęśliwy, a ja zaczęłam lepiej jeść. Jeszcze bardziej zdrowo i bardziej świadomie. Dużo teraz w moim menu surowych warzyw i owoców oraz spożywam mniejsze porcje. Poprawiła się moja relacja z jedzeniem (między innymi dzięki 2-dniowemu detoksowi sokowemu). Nie odczuwam potrzeby rekompensowania sobie negatywnych emocji i stresu tzw. comfort food.
  • Wyciszyła się moja alergia skórna, z którą zmagałam się od prawie trzech lat. Choć testy alergiczne i inne badania nie wykazały u mnie żadnych alergii pokarmowych czy wziewnych to jednak kilka razy w tygodniu musiałam sięgać po tabletki przeciwhistaminowe. Moje podejrzenia do problemów skórnych wywołanych na tle nerwowym chyba okazały się słuszne.
  • Zaczęłam testować inne formy medytacji, które okazały się kolejnym krokiem w rozwoju osobistym. Przyniosły nie tyle zaskakujące efekty, ale też zrozumienie i ukojenie dla różnych moich emocji.

Być może, dla niektórych z was to wszystko, co napisałam wydaje się surrealistyczne, zbyt mistyczne i mało prawdopodobne. Jedyne, co mogę na to powiedzieć, to spróbujcie sami. Szczególnie jeśli czujecie się zagubieni, zestresowani i czujecie się jakbyście siedzieli w pędzącej karuzeli i nie mogli się z niej wydostać. Spróbujcie medytacji, postawcie przed sobą wyzwanie jednego miesiąca. Bądźcie konsekwentni i miejcie otwarte umysły na zmiany. A potem… po prostu obserwujcie, co się dzieje.

Medytacja daje wiele korzyści, ale przede wszystkim ucisza wewnętrznego krytyka i ego. Naszych dwóch najgorszych wrogów. Gdy oni nie dochodzą do głosu, to zaczynamy widzieć siebie oraz świat w innych barwach – łagodniej spokojniej i pewniej.

Dla mnie #lutyzmedytacją był przełomowym miesiącem i jestem ogromnie wdzięczna, że dałam sobie możliwość doświadczyć tego wszystkiego. Teraz już wiem, że jeszcze bardziej chcę się rozwijać w tym kierunku i dzielić się z Wami tą wiedzą.

W komentarzach dzieją się zawsze najciekawsze rzeczy i wiele można się dowiedzieć, dlatego podziel się proszę swoim zdaniem i doświadczeniem. Twój komentarz może pomóc komuś podjąć decyzję lub znaleźć odpowiedź na nurtujące pytanie.

Dziękuję Ci za Twój głos i wkład w tworzenie tej małej wirtualnej przestrzeni, z której wszyscy możemy nauczyć się czegoś nowego.

More from Evelina

Marzenia i ich realizacja

Odkąd pamiętam uwielbiałam marzyć. Jednym z moich przyjemniejszych zajęć jest zatracać się w tym...
Read More
  • Kocham to <3. W jaki sposób medytujesz? Korzystasz z "guided meditation"?

    • Tak, korzystam z ‚guided meditation’. Mam kilka aplikacji na telefon, ale najbardziej lubię Headspace i mam ją w wersji płatnej. Korzystam też z medytacji na YouTube, a ostatnio zaczęłam eksperymentować z medytacjami z mantrą. Bardzo polecam <3 Najlepiej przetestować kilka różnych medytacji prowadzonych i wybrać taką, która najbardziej nam odpowiada.

      • Też lubię Headspace. Mam wersję bezpłatną – może warto zainwestować w pełną wersję :). Moje ulubiona mantra z rana to ta: https://www.youtube.com/watch?v=YQrs9zlOW1U. Ściskam!

      • Jeśli chcesz medytować i odpowiada ci prowadzenie Andy’ego to jak najbardziej polecam zainwestować. Dużo jest w niej medytacji dopasowanych do konkretnych potrzeb i również dłuższy czas jeśli 10 minut to dla Ciebie za mało.
        Uwielbiam tę mantrę. To właśnie z tą i jeszcze Aad Guray Nameh ostatnio eksperymentuję. Obie są przepiękne <3 Bardzo mnie poruszają.

      • Też jest przepiękna! Dziękuję.

  • To wszystko brzmi super. Rzeczywiście magicznie. Szczególnie z tym światem, który zaczął się uśmiechać :) Ja dzisiaj przeczytałam:
    „Through discipline you can find freedom. When you have the discipline to listen to and to respond to your soul, you are free. You are living your truth.”
    Ta dyscyplina to właśnie na przykład codzienna medytacja. Pomyślałam więc, że to może być cytat dla Ciebie :)

    • Sama nie wiem czy to świat czy może po prostu ja inaczej postrzegam to wszystko. Wierzę jednak w energię i myślę sobie, że jeśli bardziej pozytywna energia jest we mnie to ludzie to dostrzegają i im również się ona udziela. :)
      Świetny cytat! Bardzo prawdziwy. Dziękuję <3

  • Dagmara Karczmarczyk

    Dzieki za ten post. Pewne elementy medytacji byly obecne ze mna od lat ze wzgledu na joge, ale dopiero ostatnio kila razy medytowalam w oddzieleniu od jogi. Nie do konca podpasowalo mi Headspace, natomiast bardzo na stronie do jogi z ktorej korzystam pojawila sie ostatnio 20 minutowa medytacja. Bardzo mi sie spodobala i wykonuje przed snem. Pewnie lepiej byloby wykonywac ja rano, ale wtedy to moj czas na godzinna sesje jogi. Bardzo jednak mnie zachecilas do bardziej regularnej medytacji. Dzieki!

    ps. Duzo ostatnio czerpie inspiracji z Twojego bloga. Wczesniejszy post o ksiazkach non-ficiton spowodowal, ze przeczytalam ostatnio 5 ksiazek pod rzad tego typu.

    • Nie wszystkim odpowiada Headspace. Najważniejsze to właśnie znaleźć coś, co nam się podoba, bo inaczej po prostu nie będziemy z tego korzystać. Jest tyle różnych form i rodzajów medytacji, że można wręcz wybierać i przebierać ;)
      A z jakiej strony do Yogi korzystasz? Ja szukam czegoś dla siebie żebym mogła trochę poćwiczyć w domu.

      Bardzo się cieszę, że zachęciłam cię do bardziej regularnej medytacji i że znajdujesz na moim blogu przydatne treści :*

      Pochwal się koniecznie jakie książki przeczytałaś? Może znajdzie się w nich coś nowego dla mnie?

  • Evelina, przeczytałam z zainteresowaniem, bo jak wiesz pewnie, bo już kiedyś rozmawiałyśmy, też podejmuję medytacyjne próby, choć u mnie jeszcze daleko do nawyku, po prostu nie za bardzo ostatnio o to dbam, ale na pewno zadbam bardziej po tym, co napisałaś. Ale piszę z powodu przedostatniego punktu na Twojej liście zalet, dotyczącego alergii skórnych. Ja właśnie od roku z tego samego powodu jestem na lekach antyhistaminowych i też nie wykryto u mnie powodu. Jestem w niezłym szoku, że piszesz, że objawy alergii skórnej ustąpiły przy okazji medytacji. Może Twój detoks miał tu znaczenie, czy to może było w tym samym czasie? Nie czytałam o Twoim detoksie, ale czy jadłaś/piłaś w jego trakcie także cukry, owoce?

    • Tak pamiętam :) Nie przejmuj się, ale spróbuj bardziej regularnie siadać do medytacji wtedy łatwiej będzie ci wyrobić nawyk. Mnie to, że narzuciłam sobie taką 28 dniową dyscypilnę bardzo pomogło.
      Z tą alergią to niestety zajęło mi to sporo czasu i pracy nad sobą. Jednak medytacja przyniosła największe efekty. Od miesiąca nie brałam tabletek, więc dla mnie to jest przełom. Miałam takie momenty, że już nie dawałam rady i płakać mi się chciało, bo nie mogłam sobie z tym poradzić i nikt nie potrafił mi powiedzieć dlaczego tak mam.
      To co widzę teraz to to, że jednak mam nadwrażliwość na gluten i po zjedzeniu zaczyna mnie lekko swędzieć skóra i mój brzuch gorzej się czuje. Ale to jest nic w porównaniu do tego co było i nie muszę brać żadnych tabletek. Detoks był w tym samym czasie. Może trochę pomógł, ale raczej nie był kluczowy tym bardziej, że trwał bardzo krótko.
      Zacznij obserwować swoje ciało i to kiedy występuje alergia. Możesz sobie założyć dzienniczek i pisać w nim, kiedy wystąpiła, co tego dnia jadłaś, jak się czułaś, czy były jakieś stresujące wydarzenia. Mnie to również bardzo pomogło, bo właśnie dzięki temu zauważyłam, że po pierwsze nie ma żadnego połączenia z jedzeniem. Pogarszało mi się właśnie przy stresie, a podczas urlopów praktycznie wcale nie występowały objawy. I tak tą ścieżką doszłam do tego, że to jest u mnie wywołane na tle nerwowym. Jeśli chcesz więcej o tym porozmawiać to napisz do mnie na FB albo maila :)

  • Patrycja Wałęga

    Wow fantastyczna sprawa! Zainspirowałaś mnie zdecydowanie do wejścia na wyższy „level” medytowania :) Sama medytuję już regularnie od ponad pół roku i szczerze powiem że bywało lepiej, ale też gorzej- wynika to tylko i wyłącznie ze skupienia i umiejętności wyciszenia. Co nie jest zbyt łatwe w dzisiejszych czasach, ale właśnie tym bardziej każdy powinien próbować. Osobiście zauważyłam u siebie lepsze skupienie, szybsze podejmowanie decyzji w krytycznych sytuacjach i coraz to silniejsze docenianie rzeczy małych, o których to właśnie wspomniałaś w poście- to jest naprawdę cudowne :) Nagle to, co brałam za tło i jakiś pewnik, staje się bliską, uspokajającą rzeczywistością. Naprawdę polecam wszystkim, dla początkujących super jest Headspace, przesympatyczny przewodnik i cała grafika aplikacji. Ale chyba każdy musi znaleźć swoją ścieżkę spokoju wewnętrznego, nie jest to łatwe ale warte prób! Dzięki za wpis, jak zwykle trafiłaś w sedno :) Pozdrawiam!

    • To tak samo jak u mnie – bywa lepiej i gorzej, ale to jest zupełnie normalne :)
      Fajnie, że widzisz u siebie zmiany na lepsze i że masz podobne odczucia co do Headspace :)
      Ściskam :)

      • Patrycja Wałęga

        Uff czyli nie jestem w tym osamotniona :) ważne żeby dawać z siebie wszystko i maksimum skupienia na medytacji bo wiadomo- wszystko zależy od dnia a jesteśmy tylko ludźmi :) A tak nawiązując do wcześniejszego z Twoich postów, jak Ci idzie nauka szybkiego czytania? miałaś okazję się w to zagłębić czy jeszcze nie? Pozdrawiam serdecznie i miłej końcówki weekendu :) !

      • Dokładnie :) To wszystko zależy od wielu czynników. Ważne by być dla siebie wyrozumiałą i po prostu zaakceptować, że raz jest lepiej raz gorzej i to jest ok. Poza tym wiesz, w takich gorszych chwilach to właśnie wtedy najwięcej się uczymy :)

        Wstyd się przyznać, ale nadal niewiele w tej kwestii zrobiłam. Kurs cały czas czeka. A jak u Ciebie? Jest coraz większa różnica w prędkości czytania?

      • Patrycja Wałęga

        Pięknie powiedziane :) A efekty tej nauki, mniejsze lub większe jak najbardziej widać :)
        No cóż, nie jesteś odosobniona :D Przerobiłam cały kurs, przez około tygodnia faktycznie ćwiczyłam, potem starałam się ćwiczyć, następnie ćwiczyłam sporadtycznie (raz w tygodniu) a teraz cóż, nie ćwiczę wcale…Niestety ale jak ktoś mnie nie pogoni do systematyczności a sama czynność nie przynosi mi widocznych efektów to ciężko mi się zmotywować, tym bardziej że muszę „pilnować” masy innych rzeczy :) Ale nadal podtrzymuję że kurs jest super, używam dwóch metod które są dla mnie wygodne w użyciu i chociaż obecnie nie widzę mojego rozwoju w szybkości czytania, to jednak nastąpiła poprawa w porównaniu z punktem wyjściowym. Także polecam jak znajdziesz chwilkę, przyjemne uczucie kiedy panujesz nad prędkością czytania rozumiejąc przy tym tekst :) Pozdrawiam serdecznie i czekam z niecierpliwością na kolejne posty :)

  • O, znam bananablondie108, ale nie wiedziałam, że ma taki portal z ćwiczeniami. Ślędzę ja głównie na Insta i często jestem w szoku jakie wygibaski robi :)
    Cieszę się, że przeczytałaś 4 Agreements i że ci się spodobała. U mnie w kolejce czeka Whole. Kupiłam ją ponad rok temu i jeszcze nie miałam kiedy przeczytać! Słyszałam o książce The Obesity Code i zastanawiałam się czy warto po nią sięgnąć. Pleasure Trap zapisuje do swojej listy do przeczytania a Finding Ultra jest świetną książką, którą czytałam tuż przed przejściem na weganizm. W ogóle uwielbiam Rich Rolla!

  • Tyle słów, które baaardzo zachęcają do medytacji.. Może także spróbuję ;)